![]() |
|
| Źródło: internet |
Znacie to?
Wasze dzieci też tak mają?
Wasze dzieci też tak mają?
Czy tylko mi się trafiły takie wyjątkowo wyrachowane typy?
Niby tylko 1,5 roku mają, niby niewiele mówią, niby nie wszystko rozumieją a już tacy cwani… Nie ma chwili, żeby Matkę z oczu spuścili i pozwolili jej na cokolwiek w samotności.
Najbardziej ciekawe jest to, że mogę godzinę leżeć na dywanie i wtedy oni będą bawić się sami, plątać gdzieś koło mnie albo rozpełzną się po domu nie zwracając na mnie uwagi, a gdy tylko usiądę na kanapie- już są, nagle mają pilną potrzebę przebywania z Matką!
Idę do toalety- gęsiego za mną.
Myję zęby- też koniecznie muszą.
Jem- nagle są umierająco głodni (nieważne czy chwilę temu coś zjedli czy nie).
Biorę telefon- ładują mi się na kolana bo chcą zobaczyć.
Zaglądam do komputera- wyją mi pod nogami, bo muszą go osobiście dotknąć.
Próbuję przejrzeć gazetę, baaa- choćby ulotkę z Biedronki- wyrywają i drą na kawałki.
Nie ma sekundy wytchnienia.
Chyba, że… zamieniam się w tajnego agenta i wszelkie powyższe czynności wykonuję jakbym ich nie robiła (te co się da oczywiście).
I tak, doszłam już do perfekcji w jedzeniu bez ruszania ustami (!!!). Szybki kurs: ukradkiem wkładasz sobie kęs jedzenia do buzi i gryziesz tylko wtedy, gdy oczy dziecka nie są skierowane w twoim kierunku. Względnie jesz na stojąco, udając że robisz coś innego, co małego terrorysty zupełnie nie zainteresuje.
Mężul ostatnio opracowywał plan jak zjeść obiad przy stole, żeby dzieci mu do talerza nie wchodziły. I wymyślił, że z sufitu powinna zjeżdżać taka skrzynka z otworkami, która by akurat pasowała na jego głowę i miała tam jeszcze półkę na talerz. I wtedy on by sobie spokojnie mógł zjeść obiad, siedząc przy stole. Nie musiałby się wtedy odganiać od synów, którzy wcale jeść nie chcą tego co on, ale próbują mu zrzucić wszystko z talerza. I nikt by się nie czuł pokrzywdzony, bo jego głód byłby zaspokojony a oni byliby szczęśliwi, bo nadal uwieszaliby się na nim :) Same plusy!
Niby tylko 1,5 roku mają, niby niewiele mówią, niby nie wszystko rozumieją a już tacy cwani… Nie ma chwili, żeby Matkę z oczu spuścili i pozwolili jej na cokolwiek w samotności.
Najbardziej ciekawe jest to, że mogę godzinę leżeć na dywanie i wtedy oni będą bawić się sami, plątać gdzieś koło mnie albo rozpełzną się po domu nie zwracając na mnie uwagi, a gdy tylko usiądę na kanapie- już są, nagle mają pilną potrzebę przebywania z Matką!
Idę do toalety- gęsiego za mną.
Myję zęby- też koniecznie muszą.
Jem- nagle są umierająco głodni (nieważne czy chwilę temu coś zjedli czy nie).
Biorę telefon- ładują mi się na kolana bo chcą zobaczyć.
Zaglądam do komputera- wyją mi pod nogami, bo muszą go osobiście dotknąć.
Próbuję przejrzeć gazetę, baaa- choćby ulotkę z Biedronki- wyrywają i drą na kawałki.
Nie ma sekundy wytchnienia.
Chyba, że… zamieniam się w tajnego agenta i wszelkie powyższe czynności wykonuję jakbym ich nie robiła (te co się da oczywiście).
I tak, doszłam już do perfekcji w jedzeniu bez ruszania ustami (!!!). Szybki kurs: ukradkiem wkładasz sobie kęs jedzenia do buzi i gryziesz tylko wtedy, gdy oczy dziecka nie są skierowane w twoim kierunku. Względnie jesz na stojąco, udając że robisz coś innego, co małego terrorysty zupełnie nie zainteresuje.
Mężul ostatnio opracowywał plan jak zjeść obiad przy stole, żeby dzieci mu do talerza nie wchodziły. I wymyślił, że z sufitu powinna zjeżdżać taka skrzynka z otworkami, która by akurat pasowała na jego głowę i miała tam jeszcze półkę na talerz. I wtedy on by sobie spokojnie mógł zjeść obiad, siedząc przy stole. Nie musiałby się wtedy odganiać od synów, którzy wcale jeść nie chcą tego co on, ale próbują mu zrzucić wszystko z talerza. I nikt by się nie czuł pokrzywdzony, bo jego głód byłby zaspokojony a oni byliby szczęśliwi, bo nadal uwieszaliby się na nim :) Same plusy!
Ja jednak jestem prosta kobieta i mam swoje sposoby na przechytrzenie małych terrorystów.
Działania na telefonie wykonuję w pozycji stojącej przy najmniej atrakcyjnej szafce w domu. Albo przy takiej, która przyciąga bezpieczną zawartością i wtedy zamiast na mnie, dziecko skupia się na owej szafce. Tak samo jest z komputerem.
Gazetę nauczyłam się przeglądać siadając w taki sposób, że zasłaniam ją kolanami. Ważne- nie wolno poruszyć głośniej kartką! To gwarantuje porażkę! Z książką jest podobnie. Zakładając oczywiście, że uda mi się usiąść. A tego cudu dokonuję wtedy, gdy dam im coś tak interesującego, co skutecznie odwróci ode mnie uwagę- np. stary telefon, pilot od TV albo suszarkę do włosów!
I wtedy najczęściej jest spokój, chwila spokoju. Dopóki sobie nie przypomną, że ja nie mam prawa usiąść ;)
Działania na telefonie wykonuję w pozycji stojącej przy najmniej atrakcyjnej szafce w domu. Albo przy takiej, która przyciąga bezpieczną zawartością i wtedy zamiast na mnie, dziecko skupia się na owej szafce. Tak samo jest z komputerem.
Gazetę nauczyłam się przeglądać siadając w taki sposób, że zasłaniam ją kolanami. Ważne- nie wolno poruszyć głośniej kartką! To gwarantuje porażkę! Z książką jest podobnie. Zakładając oczywiście, że uda mi się usiąść. A tego cudu dokonuję wtedy, gdy dam im coś tak interesującego, co skutecznie odwróci ode mnie uwagę- np. stary telefon, pilot od TV albo suszarkę do włosów!
I wtedy najczęściej jest spokój, chwila spokoju. Dopóki sobie nie przypomną, że ja nie mam prawa usiąść ;)


Jakbym czytala o moich szkrabach! :p
OdpowiedzUsuńHehe z moimi tak samo jest,Choc jedno ma 2,5r drugie zaledwie 5mcy. :-)
OdpowiedzUsuńhehe 1,5 roku powiadasz...nie wiem czy pocieszę ale to niestety się ciągnie...w moim przypadku już prawie 6 lat:D:D ... mam nadzieję ,ze znajdę chwilę wytchnienia przed osiemnastką moich synów:P
OdpowiedzUsuńWitam, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w kilku naszych zabawach.
OdpowiedzUsuńW jednej do wygrania są bardzo fajne gadżety z bajki Uniwersytet Potworny (bluzeczka, torba sportowa, przybory) na prace czekamy jeszcze 2 dni... W drugim jest możliwość przetestowania ciekawej gry edukacyjnej dla dzieciaczków - zgłoszenia przyjmujemy jeszcze tylko dziś do północy... Trzeci jest konkursem fotograficznym w którym można wygrać śliczny i mięciutki ręczniczek, poduszeczkę lub apaszkę - tutaj jest jeszcze sporo czasu :)
Nie chciałabym nadużywać Waszej cierpliwości i nie wkleje linków, ale jeśli jesteście zainteresowani, którąś z wyżej wymienionych zabaw to zapraszam na mój profil do bloga "Babylandia". Po boku są banerki konkursowe, więc łatwo trafić na to co Was ciekawi. Jeżeli jednak nie jesteście zainteresowani to z góry chciałabym bardzo przeprosić za tę reklamę...
Pozdrawiam cieplutko
Marta
o no nie - lekko podobne obserwacje zaczynam czynić - czyli będzie tylko gorzej
OdpowiedzUsuń