Prawa autorskie

Strona jest chroniona prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie lub wykorzystywanie jej zawartości bez zgody autorki jest sprzeczne z prawem (podstawa prawna Dz.U. 94 nt 43 poz. 170)

czwartek, 26 grudnia 2013

Poświątecznie

Święta, święta i po świętach...
Nasze były:
a) leniwe;
b) wesołe;
c) smaczne :)
Były takie jak chcieliśmy, bo robiliśmy co chcieliśmy. Jak zwykle zresztą. W końcu łamanie przyjętych norm to nasz tradycja!



Wigilia u teściów. Chłopaki roznosili dom, z pomocą a może pod dowództwem swojej starszej kuzynki. Wystrojeni jak należy, słodcy jak zawsze, brojący bez zmian. Mikołaj na przykład zdążył urwać kabel od lampek na choince i zrzucić kilka ozdób (babcia chciała mu pokazać ją z bliska no to ma!). Nauczył się też skakać z kanapy (kuzynka najlepszą nauczycielką) a Arek się na nią wdrapywać.
Do domu wróciliśmy tak późno, że udało nam się ich w biegu wykąpać i padli spać.

W pierwszy dzień świąt odwiedziliśmy sąsiadów. Taka już nasza tradycja, że co roku spędzamy razem święta. Do niedawna robiliśmy sobie po-wigilię. Gdy oni wracali od swojej rodziny a my od swojej- zamiast udać się grzecznie każdy do domu, organizowaliśmy sobie wspólne spotkanie, które trwało zazwyczaj do późnych godzin nocnych. Jako że przy dzieciach się nie da, to wpadliśmy do nich popołudniu, dnia następnego!
My, znając swoje dzieci, od razu przystąpiliśmy do pilnowania i strofowania "nie wolno choinki dotykać", "nie rzucaj w stronę telewizora", "nie szarp za firankę", "telefon nie jest do zabawy".
Na to sąsiadka- czyli dla Chłopców ciocia mówi- "nooo dajcie im spokój, niech się dzieci bawią, usiądźcie, pijcie, jedzcie". OK. Bilans strat- zbita bombka (też jestem zaskoczona, że tylko jedna), bliskie spotkanie telefonu z podłogą (ciekawa jestem czy jeszcze działa), przycisk w x-boxcie wciskany i wyciskany milion razy (testerzy się chowają),  rozlane picie, kawałki ciastek i chleba rozniesione gdzie się da, wykończony wujek, wybiegana ciocia!
Plusy- Arek piękne wchodzi sam po schodach (pilnowany rzecz jasna), Miki nażarty do pełna (co chwilę coś ze stołu brał- łączenie z kabanosami (!!!udawałam, że nie widzę, bo nie mam pewności czy powinien coś takiego jeść!!!), które nagle bez problemu pogryzł!).

Drugi dzień świąt- no były plany, poważne plany, żeby wyjść, teściów odwiedzić, obiad jakiś tam zjeść. Ale nie dało się. No kurcze, tak nas wołało łóżko, piżama nie chciała zejść z tyłka, buty okazały się być za daleko. Pogoda była kiepska, wiatr mocno wiał... Autem by trzeba było.
Spędziliśmy więc dzień bardzo przyjemnie, rodzinnie- tarzając się po łóżku, bawiąc z dziećmi na podłodze, spektakularnie robiąc nic!
Mmmmm.... bosko było!!!!!!!!!!

Prezentami chwalić się nie będziemy... No dobra zdradzimy, że Chłopcy dostali boskie kocyki- jeden z Autkiem, drugi z Myszką Miki (pamiętacie? Miki ma Mikiego)- Matka się w nich zakochała i wieczorem podkrada, żeby tv pod nimi obejrzeć.
Są też superowe szlafroczki, trochę zabawek, gry edukacyjne no i ....wózki dla lalek.
Nie, nie żartuję. Odkąd mają lalkę (KLIK), dość regularnie się nią bawią a ostatnio wpadli na pomysł wożenia jej w wózku. Swoim. Dużym. Po domu. Poprosiliśmy więc starszą kuzynkę o pożyczenie takiego wózka. Ale był jeden. Były więc kłótnie. Są więc dwa, w których oprócz lalki wozi się klocki, samochody, książki i samemu się próbuje wejść. Ciekawa jestem jak szybko się rozlecą pod ich dupkami :)




Znalazł się też prezent który Mężul sobie "przysposobił".

No i nasza choinka- wielkością nie powala ale mając na uwadze co Miki zrobił z miniaturową choinką u babci i co chciał zrobić z choinką u cioci... taka jest idealna :)


9 komentarzy:

  1. Anonimowy26 grudnia 2013 19:15

    Ja pamiętam, jak mój młodszy brat był mały i choinkę trzymaliśmy w kojcu dla dzieci, żeby jej nie zrzucił albo sobie krzywdy nie zrobił. Pozdrawiam ;-)
    Marta Gałka

    OdpowiedzUsuń
  2. Elenka26 grudnia 2013 19:27

    Hehehe ;) A ja się śmiałam z rodziców, że jak byliśmy mali to choinka podwieszana u sufitu była... W tym roku sama to rozważałam!
    A chłopcy? Cóż... Są uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec26 grudnia 2013 20:04

      Jacy uroczy, tacy rozrabiający :) Taka zależność!

      Usuń
  • bozena jedral26 grudnia 2013 20:00

    też chyba dawać nie powinnam,ale melka uwielbia kabanosy...

    OdpowiedzUsuń
  • Anonimowy26 grudnia 2013 20:55

    Mój Mikołaj też uwielbia jeździć wózkiem dla lalek.Myślę,ze nasi chłopcy są"w normie":)pozdrowionka/Ania W.

    OdpowiedzUsuń
  • Goha Micyk26 grudnia 2013 21:32

    Mój synciu też wózkami sióstr jezdzi...lale kcykiem otula i gotuje takie danie,że palce lizać ;-)

    Wyglądacie ślicznie!!! A i choinka u nas podobnych rozmiarów - całe metr dwadzieścia :-D

    OdpowiedzUsuń
  • yendza o.26 grudnia 2013 23:25

    świetnie, że tak fajnie spędziliście święta :)

    OdpowiedzUsuń
  • limonka27 grudnia 2013 10:03

    Zazdroszczę takich Świąt :)
    Nasze były straszliwie nudne, gniliśmy w łóżku i jedliśmy... takie ech :)

    OdpowiedzUsuń
  • lucy es28 grudnia 2013 21:44

    Fajowo było :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku- pamiętaj, PODPISZ SIĘ pod komentarzem!