Prawa autorskie

Strona jest chroniona prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie lub wykorzystywanie jej zawartości bez zgody autorki jest sprzeczne z prawem (podstawa prawna Dz.U. 94 nt 43 poz. 170)

środa, 4 grudnia 2013

Jak wkurzyć kobietę w 10 sekund!?

Odpowiedź jest prosta a sposobów wiele.
Mój Mężul zna ich przynajmniej kilkanaście.

1. Powiedzieć jej "komplement"

Spacer z dziećmi (w wózku), gadka-szmatka o niczym.
Ja: Dawno nie nosiłam tych spodni, bo kiedyś mi powiedziałeś, że źle w nich wyglądam ale wpadły mi w rękę i pasowały do reszty to nałożyłam.
On: Tak mówiłem?
Ja: Yhm. Że tyłek mam w nich płaski.
On: Nie, dobrze wyglądasz. Przytyłaś i już tyłek wygląda w nich ok!



2. Obejrzeć z nią ulotkę z Lidla

On: Ale ładne to coś. (palcem wskazuje na halkę- very sexi, w sam raz do "zadań specjalnych")
Ja: Oooo, to cały komplet z bielizną jest?! Fajny!
On: Seksowny, podoba mi się.
Ja: To mi kup pod choinkę.
On: Taaa, po co? Przecież i tak śpisz w mojej piżamie!



3. Wrócić z pracy i powiedzieć:

"Jadłem już obiad!"
Akurat w tym momencie, kiedy jak wyłączyłam wszystkie 4 palniki a w garach mam gorące dania!

4. Pozwolić jej odebrać telefon od swojej mamy a tam:


Ona: Ciasto jest do odebrania!"
Ja: Jakie ciasto?
Ona: No, miałam Wam upiec to upiekłam"

Aha!
Pytające spojrzenie na niego???
On: No co? Chciało mi się ciasta to powiedziałem mamie, żeby zrobiła!



5. Pójść do sklepu po 3 rzeczy z czego dwóch zapomnieć:

On: Idę po piwo, chcesz coś?
Ja: Kefir kup i wodę.
On: OK.

(Po dłuższej chwili, bo zawsze gdy idzie do sklepu to "ginie" w wyniku zagadania się ze spotkaną osobą).
On: Zobacz jakie chrupki wziąłem. Nowe jakieś przywieźli.
Ja: A kefir i woda gdzie?
On: Eeeee, zapomniałem!

15 komentarzy:

  1. MyWay4 grudnia 2013 20:02

    heheeh no tak... jak to Faceci:D
    zapraszamy do nas na rozdanie z Krecikiem w roli głównej:
    zawodkobieta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Goha Micyk4 grudnia 2013 20:27

    To z piżamą... płacze jeszcze ;)
    Doczytac nie moge :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Sylwia Sidorowicz4 grudnia 2013 20:43

    Mój Geniusz ostanio sam zadeklarował się, że pójdzie po mleko i wrócił bez niego. Na drugi dzień rano zorientowałam się, że nie kupił. Na pytanie dlaczego, powiedział, że zapomniał, a potem bał sie przynać. Ręce czasami opadają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy4 grudnia 2013 21:06

    Dla mnie takim tekstem jest - "Spokojnie" albo "nie denerwuj się" - działa jak płachta!!!! pozdrawiam.anka

    OdpowiedzUsuń
  5. Elenka4 grudnia 2013 21:36

    Za 3 bym chyba z domu wykopała... Ale mi nie grozi - teściowa nic nie piecze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Joanna Wojciechowski4 grudnia 2013 21:36

    Zdrowe męskie odruchy, co zrobić... :D
    Kochać trzeba i tyle (no i focha z przytupem czasem walnąć)

    OdpowiedzUsuń
  7. Matka Prezesa4 grudnia 2013 22:00

    Mój ostatnio mi powiedział:
    - Mówisz mi już o tym spotkaniu blogowym czwarty raz.
    - Bo to takie podniecające!
    - Podniecasz się jak arab na kurs pilotażu.

    Puściłam focha.
    A on zdziwiony:
    - No nie znasz tego kawału.

    -_-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka Debiutująca6 grudnia 2013 00:00

      Męskie żarty. U mnie to samo. Ja je nazywam "dowcipami internackimi". Ale czasem się uśmiecham, żeby nie było, żem drętwa już całkiem.

      Usuń
  • Anna S.4 grudnia 2013 22:53

    Ooo tak! Dialog 4 i 5 również u nas często bywa. Najbardziej jednak denerwuje mnie dialog 4.
    U nas coś w stylu:
    Jedziemy do teściów, a tam naszykowane sałatki, kotlety, ciasta i inne duperele.
    A: po co nam to?
    P: bo miałem ochotę.

    Nie, nie mógł mi powiedzieć, żebym ja to zrobiła. Bo ja obrządzić się w kuchni nie potrafię. I jeszcze zdziwiony, że ja zła jestem.

    OdpowiedzUsuń
  • Lucy eS4 grudnia 2013 23:08

    haha - bezbłędnik

    OdpowiedzUsuń
  • Ania4 grudnia 2013 23:15

    oj tak! To ostatnie u nas notorycznie:p Najwazniejsze jednak ze o sobie Ci nasi panowie nigdy niezapominaja:)

    OdpowiedzUsuń
  • Strzyga5 grudnia 2013 09:42

    Powiedzieć: Wole nie jeść obiadu niż zająć się dzieckiem. W sytuacji, kiedy ja cały dzień nic nie jadłam bo uspokajałam raz jedno, raz drugie dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  • limonka5 grudnia 2013 19:01

    HAhahahahahahahah u nas:

    - Czy ja długo będę go trzymać przy tym cycu? Co ja jestem? Smoczek?
    - Smocyca...

    O_o

    OdpowiedzUsuń
  • Eliza Sawińska8 grudnia 2013 12:48

    5 jest dobre. Twój mąż ginie w akcji jak mój zawsze "przypadkiem" kogoś spotka po drodze :D

    OdpowiedzUsuń
  • Anna Sądaj11 grudnia 2013 23:18

    Dobrze, ze teściowa mieszka 160km od nas (dla nich to odległość lat świetlnych, czyt. dużo), ale i tak mąż potrafi zadzwonić i zapytać mamy swojej czy to się gotuje tak czy inaczej...

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku- pamiętaj, PODPISZ SIĘ pod komentarzem!