Prawa autorskie

Strona jest chroniona prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie lub wykorzystywanie jej zawartości bez zgody autorki jest sprzeczne z prawem (podstawa prawna Dz.U. 94 nt 43 poz. 170)

czwartek, 5 grudnia 2013

bez ciebie nic

Kiedy jest, jest dobrze. Normalnie, chociaż wcale nie idealnie.
Spędzamy czas obok siebie, niekoniecznie wspólnie. Jednak mimo to- jesteśmy razem.
Ja przy komputerze, on w swoich filmach.
Ja z książką, on z konsolą.
On je kolację, ja się złoszczę, że mnie kusi i znowu przytyję.

On przynosi chrupki, ja krzyczę, że jeść nie będę a później pierwsza łapy do miski wyciągam.
Ja się złoszczę, że włącza "głupi" film, on że znowu walę w klawiaturę.
On chce oglądać przy zgaszonym świetle, ja wolę gdy jest włączone.
Ja wolę wino, on piwo.
On wybiera horror albo thriller, ja serial albo komedię romantyczną- najczęściej więc każde ogląda swoje.
Leżymy obok siebie, on ze swoim laptopem, ja ze swoim.
Od czasu do czasu, któreś któregoś pomizia. Albo rzuci pełnym nadziei pytaniem "Idziesz do kuchni? To weź mi przynieś..."
Czasami oglądamy coś razem. Jeśli lekką komedię to oboje się śmiejemy. Gdy trudniejszy film, to on mówi kiedy mam nie patrzeć i tłumaczy bardziej zagmatwane wątki (zawsze się pogubię).

Przeszkadzamy sobie nawzajem, wkurzamy na siebie, obijamy się o siebie.
Ale to ma swój urok!

Rzadko się rozstajemy. Właściwie tylko wtedy, gdy któreś z nas ma "time for break" i wychodzi/wyjeżdża z koleżankami/kolegami. Albo kiedy wypada ważna sprawa. Najczęściej nie dłużej niż na 1-2 wieczory.
W pierwszy zawsze jest fajnie. Bo odpoczywam od wspólnego bycia, mogę mieć włączone światło i oglądać film, mogę obejrzeć serial i nikt go nie komentuje, ugotuje coś co lubię a on nie jada, cały salon mam dla siebie.
W drugi robi się nudno i zaczyna go brakować. Seriale nadrobione, książka traci wątek a całego filmu samej się nie chce oglądać.

Dzisiaj spędzam trzeci samotny wieczór...
W tv durna komedia, paczka orzeszków zeżarta, jego piżama nałożona. Leżę i umieram z nudów.

Nie lubię samotności.
Lubię towarzystwo swojego męża.
Nawet jeśli mnie wkurza.

10 komentarzy:

  1. Lucy eS5 grudnia 2013 22:06

    i o to chodzi!

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy5 grudnia 2013 22:10

    Jakbym siebie słyszała :) uwielbiam Cię czytać, nie ujęłabym tego lepiej, pozdrawiam -mamuśka bliźniaczek Elizki i Łucyjki

    OdpowiedzUsuń
  3. Goha Micyk5 grudnia 2013 22:48

    Tylko się cieszyć z takiej relacji ;)
    Ja bez mojego też za długo nie funkcjonuje... nudno mi jakoś...
    A już jak na noc do pracy idzie - depresja, bezsenność, napady głodu, zawsze ktoś się włamuje, psy wyją itp...itd...etc :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania5 grudnia 2013 22:58

    No prosze:) Ostatnio bylo jak latwo wyprowadza Cie z rownowagi a dzis jak bardzo za nim tesknisz:)

    OdpowiedzUsuń
  5. MyWay5 grudnia 2013 23:15

    ehhhh:) nic więcej nie powiem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Elenka5 grudnia 2013 23:41

    Ech, ja bez swojego znowu 3 tydzień i mi źle :(

    OdpowiedzUsuń
  7. patita6 grudnia 2013 16:57

    też tak mam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sylwia Sidorowicz6 grudnia 2013 19:36

    witam, mam to samo, dzisiaj drugi wieczór bez meża, jeszcze dwa przede mną

    OdpowiedzUsuń
  9. AMBIwalencja stosowana7 grudnia 2013 11:54

    taki wspaniały ciepły wpis

    OdpowiedzUsuń
  10. Eliza Sawińska8 grudnia 2013 12:46

    Oj Martula dobrze, że masz chłopców pewnie dzięki nim nie jesteś samotna w dzień jak GO (męża) nie ma :D

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku- pamiętaj, PODPISZ SIĘ pod komentarzem!