Zauważa plamy i plamki wszelakie. U mnie, u siebie. Złości go gdy podsuną mu się spodnie, przesunie koszulka albo zsuną skarpetki! On musi mieć idealnie.
Jakiś czas temu Arek przetarł sobie spodnie na kolanach. Dziura się nie zrobiła ale kolor się wytarł. Arek nawet nie zauważył ale Miki nie mógł tego przeboleć. Chodził za bratem krok w krok i się nad nim użalał.
Po godzinie słuchania żałosnego skomlenia "Adit, beee, Adit diuga" zmieniłam mu te spodnie! A zanim to nastąpiło Miki go chciał zagłaskać na śmierć- cacy mu robił, przytulał... Mi się chciało śmiać a dla niego to był poważny problem!
Tak samo było gdy syn naszej przyjaciółki pogryzł torebkę-kosmetyczkę, w której oni trzymają swoje pierdoły. Arek nie zwrócił uwagi a Miki się nad nią użalał kilka dni powtarzając jak mantrę: "Tadik, Tadik" i przychodząc do nas po kolei, żeby ją pokazać. My natomiast musieliśmy to zauważyć, wyrazić żal i mu współczuć!
Podobnie przebiega sprawa z jedzeniem. Arek uwielbia jedzenie rękoma. Im brudniej, tym lepiej. Mikołaj ostrożnie się porusza w tym temacie. Najczęściej po chwili domaga się wytarcia, a najlepiej nakarmienia. Samodzielne jedzenie też mu niekoniecznie leży, bo zawsze coś spadnie na koszulkę i apetyt mu to odbiera.
Pani psycholog i pedagog zaburzeń nie dostrzega ale mówi, że to typowa dla wcześniaków nadwrażliwość. I że z czasem powinna mu przejść.
Nie wiem czy to typowe akurat dla wcześniaków, bo ja wcześniakiem nie byłam a taka sama ze mnie była czyścioszka. Podobno (w rodzinie takie historie chodzą) moja mama musiała z mokrą ściereczką do piaskownicy ze mną chodzić, bo co łapy do piasku wsadziłam to kazałam je sobie wycierać!
A teraz jestem pierwszą plamiącą się w okolicy! Na moich spodniach po-domowych można sprawdzać co jadłam na śniadanie, obiad i kolację :)
Jednak w dzisiejszych czasach nawet najmniejsze "odstępstwa" od normy są od razu traktowane jako zaburzenie albo zagrożenie jakiejś choroby więc na zapas dzieci się stymuluje!
Mikołaj dostał wobec tego zalecenie "trenowania" brudzenia się, co to by się oswoił. I bez tego pracujemy z wykorzystaniem różnych materiałów. Ale teraz będziemy bardziej!
Ostatnio robiliśmy kartki świąteczne. Malowaliśmy je farbami! Zabawa była fajna. Później pozwoliłam im mazać łapami po szarym papierze! Jak na Mikołaja możliwości- bawił się dobrze!


A dzisiaj manipulowaliśmy w misce z kaszą i makaronem.



Super zabawa !
OdpowiedzUsuńKAcperro ma podobnie, weźmie czekoladkę lekko się rozpuści i koniecznie musi iść umyć rączki. I to się tyczy tylko rączek bo buzia może być umorusana a skarpety z dziurą.
OdpowiedzUsuńczyścioch elegancik :) Super im wyszły te bombeczki :)
OdpowiedzUsuńOglądałam kiedyś program o nadwrażliwości sensorycznej. Ale tam był ukazany skrajny problem. Dziecko nie chciało dosłownie niczego nawet zjeść, gdy ktoś go karmił, czym mógłby się ubrudzić. A już nie wspominając o wzięciu czegoś do ręki.
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze, ze jesteś mamą, która zauważa takie rzeczy i od razu reagujesz. niektórzy ignorują sygnały a potem mają pretensje do całego świata. Oby wszystko zmierzało w dobrym kierunku :)
Moje dziecko też jest pedantem. Szczególnie jeśli chodzi o swoje ręce. Muszą być czyste. Strasznie nie lubi ich brudzić czymkolwiek.
OdpowiedzUsuńLubimy takie zabawy!!! Michaś też do tych czystych należy! Szkoda tylko ze ostatnio wpadł w jakiś szał wyciągania WSZYSTKIEGO dosłownie ZEWSZĄD!!! I tu mu bałagan i wszechobecny chaos nie przeszkadza :-/ tylko ja dostaję szału i frustracji... Może kiedyś minie...?
OdpowiedzUsuńLubimy takie zabawy!!! Michaś też do tych czystych należy! Szkoda tylko ze ostatnio wpadł w jakiś szał wyciągania WSZYSTKIEGO dosłownie ZEWSZĄD!!! I tu mu bałagan i wszechobecny chaos nie przeszkadza :-/ tylko ja dostaję szału i frustracji... Może kiedyś minie...?
OdpowiedzUsuńteż nie lubię babraniny, powinnam do Was na warsztaty wpaść
OdpowiedzUsuń