Prawa autorskie

Strona jest chroniona prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie lub wykorzystywanie jej zawartości bez zgody autorki jest sprzeczne z prawem (podstawa prawna Dz.U. 94 nt 43 poz. 170)

niedziela, 22 grudnia 2013

absurdy świąt

Podczas, gdy większość ludzi przygotowuje się do świąt, narzekając na ilość roboty, kolejki w sklepach a później wkurzając się na to, że zostaje mnóstwo jedzenia- ja się temu przyglądam i zastanawiam- gdzie jest zdrowy rozsądek?!
Rozumiem- święta, magia, reklamy, chęć podtrzymania tradycji.
Ale...bez przesady.
Jest kilka rzeczy, których zupełnie nie rozumiem.

1. Wigilia/ święta w stylu "postaw się a zastaw się". Potraw sto pięćdziesiąt, ciast kilka. I później wciskanie każdemu na siłę- weź jeszcze kawałek, co tak mało jecie, a ja się tyle nagotowałam, a tego jeszcze nie próbowałaś, zjadajcie bo jeszcze mam... i tu padają nazwy przynajmniej kilku innych potraw, które czekają na to, żeby wjechać na stół!

Ok, każdy chce, żeby gości swoich przyjąć jak najlepiej ale litości- oni przychodzą z JEDNYM żołądkiem. Niestety z okazji świąt nie dostaje się w promocji jego większej pojemności! A święta trwają tylko 2 dni! No chyba, że ktoś ma rodzinę 30+ to wiadomo- gotuje jak na wesele, zakupy robi ogromne i stoi w garach 3 dni. Ale reszta?!
Lepiej zjeść mniej a ze smakiem.

2. Z tym się wiąże kolejny absurd-"nie ruszaj, to na święta" Bigos, szynka, ciasto- robione na kilka dni przed i chowane najgłębiej jak się da, żeby nikt nie podjadł!
A później wszystko na raz, na jeden stół rzucone i "jedzcie, jedzcie". Zjem kawałek tego, łyżkę tamtego... więcej się nie zmieści. Zmieszam, czymś dobrym zapiję, smaku dobrze nie poczuję a brzuch zdąży mnie zaboleć.
Koniec z tym!
Bardzo lubię potrawy Bożonarodzeniowe, praktycznie wszystkie. Ale wiem, że w ciągu 2 dni nie jestem w stanie ich wszystkich zjeść. Wtedy głównie skupiam się na pierogach i uszkach, reszta się nie mieści. Dlatego np. tydzień przed świętami zrobiłam rybę po grecku. Ot, tak-do pojedzenia. Wiem, że w święta nie warto jej robić, bo nikt jej jadł nie będzie. Albo zje na siłę. A my zjedliśmy wcześniej, ze smakiem, talerze wylizując. Bigosu pożarłam kilka dni przed świętami, również ze smakiem! Ciasta też już próbuję, podjadam. Boczek pieczony nie ma raczej szans dotrwać do świąt, a pasztet bronię sama przed sobą, bo z foremką go gotowa jestem zeżreć :)

3. Kult zamęczania się. Jak słyszę kobiety, które narzekają, że co roku u nich święta a one mają dość ale jeszcze zrobią, bo tak wypada/powinny/zawsze tak było- to mnie trafia. One nie mają siły ale zrobią jeszcze to i tamto, bo koniecznie musi tak być.
Święta to czas odpoczynku, wyciszenia. Nie chcesz, nie masz siły- nie robisz, nie zapraszasz. Proste?!
Zrób małą wigilię, tylko ze swoją rodziną, spędźcie miło czas. Nie musisz zadowalać wszystkich!

Ja jasno i wyraźnie powiedziałam, że mam dość zajęć przy Chłopcach więc dokładać ich sobie nie zamierzam! Usłyszałam nawet kiedyś, że powinniśmy u siebie robić święta dla dzieci, bo tak się powinno robić, bo kiedyś była taka tradycja, że u młodej pani domu się robiło... Nie wiem, nie znam, nie zamierzam poznawać!

4. Spotykania się i suszenia zębów do ludzi, których na co dzień się nie znosi! Święta to czas pojednania i przebaczania- jestem za tym! Ale co to za pojednanie, które trwa tylko w święta, na pokaz?! Po co chodzić na wigilię do teściowej, której się nie cierpi?! Albo grać dobrą córkę lub szwagierkę, skoro przez cały rok skacze się sobie do gardeł?! Po nic!
Hipokryzję zwykłam zostawiać w domu. Polecam każdemu! Nie warto robić czegoś wbrew sobie, tylko dlatego, ze nie ma się odwagi zrobić inaczej.


Tak więc jedźmy, pijmy i po stołach... nie tańczmy- bo zastawy szkoda :)
Buziaaakkkkiiii

24 komentarze:

  1. Anonimowy22 grudnia 2013 14:13

    amen!
    no właśnie niedawno odkryłam o co w tych świętach chodzi.No właśnie o to by posiedzieć, poleniuchować, zjeść coś dobrego z moją własną osobistą rodziną sztuk 5. Nie cierpię tych spędów rodzinnych, wpychania żarcia, tłumu ludzi w sklepach, opowiadania ile to już ciast upiekłam i okien wyszorowałam... Przez to m.in żle mi się kojarzą Swięta. Posiadanie trójki dzieci w tym bliźniąt nauczyło mnie że to nie o to chodzi, chyba dzięki temu że czasu na to nie było. I co?? I świat się nie wali i Święta znowu nadchodzą a ja mam nadzieję poświętuję je po swojemu ;)

    mama wesołego stadka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec22 grudnia 2013 20:30

      Okazuje się, że człowiek przy dzieciach mądrzeje! ;)

      Usuń
    2. Anonimowy22 grudnia 2013 21:12

      hahahaha no popatrz a czasem bym pomyślała że na odwrót a tu taka niespodzianka :D

      mama wesołego stadka

      Usuń
  • Strzyga22 grudnia 2013 14:32

    Ja w tym roku wywalczyłam sobie swoją Wielkanoc. cała rodzina P. obrażona, on nieswój, bo jak to tak, sami. Zawsze była rodzinna Wielkanoc, wigilia, a ja tu takie zmiany. I stwierdziłam że mam w nosie. Że nie będę się po łokcie urabiać na wigilię, żeby potem widzieć jego smutny uśmiech i czuć, ze jest tutaj dlatego, ze mnie kocha i jest wobec mnie lojalny, a nie dlatego, ze też chce naszych własnych świąt. Więc niech one sobie zrobią, ja przyjdę na gotowe, zjem i rozpakuje prezenty. U siebie będę robić pewnie dopiero jak babcia P. umrze. Trochję mi z tego powodu przykro, ale co poradzić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec22 grudnia 2013 20:31

      Czasami ciężko znaleźć złoty środek... Ale jak się przy tym nie musisz napracować to dobre chociaż to!

      Usuń
  • limonka22 grudnia 2013 16:04

    Oj tak, tak. Wiesz, mnie wkurza, że jestem praktycznie jedyną kobietą w rodzinie chłopa (a z nimi spędzam Wigilię) i od trzech lat robiłam WSZYSTKO, po czym z garami jeździliśmy na Wigilię. W tym roku stwierdziłam, że pierdolę. Wigilia jest u nas, bo Mati jest za mały, żeby się z nim włóczyć. Ograniczam się z gotowaniem do minimum. Tyle, co dla mnie i chłopa. I tak w Święta dojadamy resztki kapusty z grochem i barszczu, bo nikomu się nie chce gotować, a jak się najemy ciasta, to i tak nic innego się nie chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec22 grudnia 2013 20:32

      Kapusta z grochem... bleeee. Groszek tak jak i rodzynki- nie lubię :) Ze mną byś się najadła- na pewno bym Ci nie wyjadała :P

      Usuń
  • Goha Micyk22 grudnia 2013 16:38

    A ja to uwielbiammmm ;)
    Taki mam masochizm :p
    Tzn ja uwielbiam mieć wyszorowa dom na błysk...bo w sumie tak porządnie sprzątam 2x do roku :D
    Wigilia jest u nas, ale "składkowa". My mamy bardzo dużo najbliższą rodzinke (siostra mojej mamci wyszła za mąż za brata mojwgo taty), także z kuzynostwem mamy tych samych dziadkow i kurka - poza moim dziadziem B - wszyscy żyją... więc jest nas 14osób :) jest tłoczno...gwarno...pysznie...troche po włosku :D a jak jeszcze kyzyn gitare wyciąga, to najpiękniej jak się da...
    Nie wyobrażam sobie świąt bez tego kipiszu... ps. Pewnie gdybym musiała jechać do teściowej czułabym wkurwa...zniechęcenie i na bank bym się nie starała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec22 grudnia 2013 20:30

      No wiesz, jak ktoś lubi i sprawia mu to przyjemność to ja nie mam nic przeciwko :)
      Ja w tym roku na wigilię do teściów, także ten... :P

      Usuń
  • Kamaszkowo22 grudnia 2013 21:16

    Ja miałam w tym roku robić I Dzień Swiąt, ale goście mi się wykruszyli. Przykro bardzo, ale z drugiej strony idziemy do teściów. Zrobię jedynie sałatkę z gyrosem i 3bita. Być może też dodatkowo zaszaleję z babeczkami i styka :) I mam z głowy kuchenny szał :)

    OdpowiedzUsuń
  • Ania22 grudnia 2013 22:08

    Brawo! Mądrze mówisz bardzoooo!!! Też bym tak chciała we własnym gronie, w domu... niestety... nie ma tego co się chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec23 grudnia 2013 12:19

      Najtrudniej "zbuntować" się za pierwszym razem, później już samo leci :)

      Usuń
  • Wypaplani pl22 grudnia 2013 22:21

    Kult zamęczania się bardzo pospolity w Polsce :)
    U nas przed Świętami robimy listę potraw i dzielimy. Ja coś robię, siostra coś, mama coś, teściowa coś. Tym sposobem mamy udane Święta, zamiast męczarni ;)

    OdpowiedzUsuń
  • Daria MamaLoliPoli22 grudnia 2013 23:07

    Punkt 2 jest dla mnie! :)
    Jadłam, piłam!
    I co najważniejsze?!
    Najadłam się jak diabli:D
    Wesołych Świąt życzymy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec23 grudnia 2013 12:20

      U nas np. po boczku , który był pieczony na święta- pozostało tylko wspomnienie...

      Usuń
  • yendza o.23 grudnia 2013 00:13

    u nas w tym roku zrzuta - każdy przynosi po 2-3 potrawy, które lubi. i dobrze, nikt się przy garach nie urobi po łokcie.

    OdpowiedzUsuń
  • bozena jedral23 grudnia 2013 10:14

    i za ten tekst cię kocham

    OdpowiedzUsuń
  • Marta Skrzypiec23 grudnia 2013 12:22

    Się rumienię <3

    OdpowiedzUsuń
  • Mama Ka23 grudnia 2013 12:24

    1. U nas nie ma na stole miliarda potraw - część robimy na święta, a część... na sylwestra. Wtedy też fajnie wcinać coś dobrego, bo noc długa :D

    2. Bigos jemy od tygodnia. Ciasto od dzisiaj. Co to za różnica kiedy się zacznie? Ważne, aby po świętach nic się nie zmarnowało.

    OdpowiedzUsuń
  • Joanna Adamkiewicz23 grudnia 2013 12:29

    O Boże!!! Jesteś moim GURU :) Myślę identycznie. To wciskanie na siłę potraw, albo mówienie mi żebym coś zjadła bo komuś będzie przykro bo się tak strasznie napracował. No kurcze nie muszę uwielbiać każdej kuchni, poza tym Święta spędzam w kilku miejscach więc staram się zrobić sobie troszkę miejsca w żołądku na potrawy u tej drugiej rodziny :) No a kwestia spędzania świąt z ludźmi, którzy na co dzień mają mnie gdzieś strzał w dziesiątkę. Powinnaś dodać jeszcze sztuczne składanie sobie życzeń podczas Wigilii :) To dopiero absurd jak musisz życzyć komuś kogo nie lubisz lub komuś kto sprawił Ci przykrość "Wesołych Świąt" :) Ja rozumiem, że święta to czas wybaczania podobno, ale są pewne rzeczy których się nie wybacza.
    Ale wbrew wszystkiemu życzę Ci Wesołych Świąt Matko Jeszcze Nie Wariatko :) MÓJ GURU :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec23 grudnia 2013 13:23

      Również życzę Wesołych Świąt!
      Hmm... fajne uczucie być czyimś guru :)))))))))))))

      Usuń
    2. Joanna Adamkiewicz23 grudnia 2013 14:01

      Hihi :) Buziaki :*

      Usuń
  • Lucy eS23 grudnia 2013 17:40

    no tak jest - jak w mordkę strzelił, co do kropki

    OdpowiedzUsuń
  • Kasia Walczak-Nowak23 grudnia 2013 21:27

    Zgadzam się co do joty. Moja mama zawsze stoi i gotuje, potem zła bo nie chcą jeść tego wszystkiego a ona sie tyle narobiła. Bez sensu. Nie rozumiem, czy naprawdę trzeba tego jedzenia robic tak strasznie dużo?

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku- pamiętaj, PODPISZ SIĘ pod komentarzem!