
Jakby zapytać Mężula jakie moje pytanie go najbardziej drażni, myślę że bez zastanowienia odpowiedziałby "Co dzisiaj na obiad?"
A jakby zapytać mnie, którego pytania nie lubię zadawać a zadaję je praktycznie codziennie, odpowiedziałabym "Co dzisiaj/jutro na obiad?"
Uwielbiam gotować. Serio! Lubię mieszanie w garach, krojenie, doprawianie, łączenie smaków, szukanie nowych, dopieszczanie starych. Przekąski, dania główne...
Podobno nawet dobrze gotuję- przynajmniej nikt do tej pory nie narzekał a większość chwaliła!
Allleee... nienawidzę wymyślać.
I czasami z tej złości to bym tak wzięła, trzasnęła garami o podłogę i poszła się najeść do obcych albo zamówiła jedzenie do domu!
Ha! Ale jak się mieszka na wsi.... A obok ma się małe miasteczko to na obiad można zamówić...pizzę. I to z jedynej dostępnej pizzerii (całe szczęście dobrej).
Jasne, można by było wybrać się też do restauracji ale mój instynkt samozachowawczy jest niezwykle silny i jakoś niespecjalnie ma chęć wybierać się tam z naszą szarańczą!
Już to widzę- dwie krzyczące i wiercące się stworzonka, próbujące roznieść lokal. I my- próbujący nad nimi zapanować. Do tego nasze stygnące jedzenie.
Nooo to ja jednak podziękuję!
Czasy dobre dla luzackiego podejścia do gotowania to my mieliśmy żyjąc we Wrocławiu... Nie było pomysłu, nie było czasu to 2 kroki od domu było kilka miejsc, gdzie można było zjeść. Albo zadzwonić , żeby przynieśli.
Teraz to już w ogóle full wypas, bo z domu nawet nie trzeba wychodzić ani minut z abonamentu tracić. Byłam u Sis, chciałyśmy coś zjeść a ona bierze, wchodzi na http://www.foodpanda.pl/ i nie dość, że szuka restauracji jaką mamy najbliżej, to jeszcze grzebie w ich menu, zamawia i nam przywożą.
Kurczeeee i nie pytają "Co dzisiaj na obiad?"
No niestety na mojej wsi zapadłej takich rarytasów nie ma. Ale za to jest czystsze powietrze!
Można się tym najeść?!

Mojego miasta też nie ma więc muszę nadal myśleć: co na obiad :)
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńMy też często zamawiamy, a nie miałam pojęcia, że można tak łatwo;) Sprawdziłam i w naszym mieście jest troszkę do spróbowania;) Dziękuję za pomysł na obiad;)
OdpowiedzUsuńStrasznie to popularne ostatnio ta foodpanda. Moze to znak zeby wypróbować ?
OdpowiedzUsuńO rany! Przypomniałaś mi ,że siedzę i czytam blogi, a obiad w lesie :) Ja też uwielbiam gotować. gdyby jeszcze podczas tego gotowania dwa takie małe skrzaty nie ciągnęły mnie za nogawki i nie wkładały rąk pod nóż przy krojeniu cebuli... Ehhh... byłoby cudownie.
OdpowiedzUsuńJakbym o sobie czytała:) I niedługo nawet pizzy nie zamówie, bo tez przeprowadzam sie na wies, dziure zapadła, gdzie jedynie powietrze świeże i grzyby w lesie, i to co sobie w ogródku eko wyhodujesz;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
www.szalonooka.pl