piątek, 22 sierpnia 2014
światopogląd matki

20:28
24

Tytuł jak tytuł, może nie do końca udany. Bo jestem raczej typem, który ma w nosie co czynią inne matki, dopóki nie krzywdzą swoich dzieci. Jednak są pewne zachowania, których zwyczajnie nie rozumiem.

1. Kolczyki u niemowlaka.
Po pierwsze na jaką cholerę 2 miesięcznemu dziecku koczyki?! Żeby było wiadomo, że dziewczynka? Dla dodania urody? No po co?
Ani to przydatne ani bezpieczne. Nie wierzycie?
Małżowina uszna jest u małego dziecka bardzo miękka. Połóżcie dziecko na "zagiętym" uchu. Gwarantuje, że po jakimś czasie, jak je już podniesiecie, to owe ucho jeszcze przez jakiś czas będzie w taki sposób zagięte. A wiem to na pewno, bo Arek ma jedno ucho większe od drugiego i jako niemowlę uwielbiał spać na tym większym, które mu się ciągle odginało, co niestety nie sprzyjało jego zmniejszeniu!
To teraz niech to dziecko ma tam kolczyk. Na pewno jest mu przyjemnie i wygodnie! W ogóle gdy śpi na boku musi mu być bardzo wygodnie z tym kolczykiem!
Inna myśl, którą od razu mam w głowie to narażanie dziecka na zakażenie. Szczepionek się boją, komar ugryzie i tragedia a dziury w uchu dziecku można robić bez zastanowienia! Żółtaczka, zakażenie bakteryjne, uczulenie na złoto lub srebro... a co tam!
A teraz taki maluch się rozwija, interesuje co mu w uchu sterczy i...ciągnie, kręci. Ciekawe jak szybko uda mu się doprowadzić do rozlewu krwi?
No takie mam wyobrażenie o tej sytuacji!

2. Łańcuszki u małych dziewczynek- takich rocznych albo 2-letnich na przykład. Złote, srebrne, cudne! Piękne są ale po co? Po to, żeby dziecko miało się na czym zawiesić na placu zabaw (pół biedy jak się owe cudo zerwie) czy po to, żeby mamie się podobało. No serio nie rozumiem po co takim maluchom bransoletki na kostkę i drogie łańcuszki. Zapewne wygląda to efektownie ale tylko wtedy, gdy mała księżniczka stoi i się nie rusza. Przy zabawie to jedynie zagrożenie dla jej bezpieczeństwa.

3. Pistolety, karabiny, szable dla małych chłopców- możecie mnie wziąć za wariatkę ale ja tego nie uznaje. Rozumiem jak dziecko w przedszkolu się zachwyci, bo zobaczy u kolegów (chociaż w naszej placówce nie było takich zabawek, nie można było ich przynosić ani budować z klocków niczego na wzór pistoletu). Ale po co samemu mu to kupować i uczyć?! Jasne, że nic się  nie stanie jak się chłopcy pobawią w strzelankę. Chociaż dlaczego niby mają do siebie strzelać?
W każdym razie, to nie od nas rodziców powinna wychodzić inicjatywa uczenia ich tego. Czytałam różne poglądy na ten temat i jeden z nich głosi, że dzieci mają potrzebę dodawania sobie mocy więc pistolet ma w tym pomóc. No cóż... myślę, że można znaleźć co najmniej kilka innych sposobów. A w dobie nadmiernej agresji wykazywanej przez dzieci i tego co się dzieje obecnie na świecie- więcej wojen nam nie potrzeba!

4. Zostawianie dzieci "samopas"- w aucie, pod sklepem (np. w wózku- chodzi mi o dłuższy czas niż zakupienie w biegu cytryny i ukręcenie sobie karku w tym czasie, żeby jednocześnie obserwować wózek), w sklepie (bo zakupy robię więc dziecko lata w te i wewte niepilnowane)- no nie rozumiem i pewnie nigdy nie zrozumiem jak można dla zrobienia zakupów- porzucić dziecko.
Więcej komentarza chyba nie trzeba.

5. Zakup czarnego wózka- nie jest to atak na żadną matkę. Po prostu nie podoba mi się czarny wózek i tyle. Wiem, że taka teraz jest moda i w zasadzie to największy hit ostatnich sezonów. Ale czarny kolor kojarzy mi się dość jednoznacznie i myślę sobie, że w czasie upałów musi być dziecku strasznie gorąco w nim. No i ponuro.
Następny
To jest pierwszy post.
Starszy post

24 komentarze:

  1. Agnieszka W22 sierpnia 2014 20:36

    Z większością się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Matka Antyterrorystka22 sierpnia 2014 20:39

    Odnośnie punktu pierwszego- chciałam Młodej zrobić kolczyki...nie zrobiłam i cieszę się z tego ogromnie...łańcuszkiem albo by się udusiła...albo by go od razu zerwała- problem mamy z głowy :)Pistolet mamy w domu- ale to takie małe kłamstwo...bo nasz pistolet robi za wiertarkę:) Młoda chciała bo u sąsiadów remont...a w sklepach nie było :D Zostawianie dzieci nie wyobrażam sobie...nie popieram i nigdy takiego zachowania nie zrozumiem...nad czarnym wózkiem myślałam- lubię ten kolor...ale jak dużo słońca dostanie a my na spacerach po 3-4 godziny dziennie po 2 razy śmigałyśmy to wyblaknięty nie prezentowałby się zbyt ciekawie i mamy fioletowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec22 sierpnia 2014 21:09

      Wyblakłby na pewno ale jak dziecku w tym musi być gorąco?! Poza tym czarny to taki mało optymistyczny kolor :)

      Usuń
    2. Matka Antyterrorystka22 sierpnia 2014 22:20

      Nad tym nie zastanawiałam się za bardzo...ale w sumie mi zawsze dziwili się, że w lato śmigam na czarno...w sumie nie widzę różnicy czy jestem w takim czy innym kolorze :D chyba, że to kwestia przyzwyczajenia :D

      Usuń
  • Historynka22 sierpnia 2014 20:48

    Wiesz, że ja też żadnej z tych rzeczy nie rozumiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec22 sierpnia 2014 21:08

      No to nie rozumiemy sobie razem!

      Usuń
  • bozena jedral22 sierpnia 2014 21:02

    Od 1 do 4 -dokładnie, 5 miałam czarno-metaliczny-kupiłam używany szukając czerwonego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec22 sierpnia 2014 21:09

      Głęboki czy spacerówka?

      Usuń
  • Mama Diabełka22 sierpnia 2014 21:07

    O kolczykach... eh śmieszne to :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec22 sierpnia 2014 21:10

      Ale co? Temat czy to, że o tym napisałam :)

      Usuń
    2. Matka Wygodna22 sierpnia 2014 21:31

      Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Mama Diabełka23 sierpnia 2014 10:24

      Niee... że pisałam podobnie, że mi się to nie podoba - tj. że mamy podobne zdanie :D

      Usuń
  • olacom22 sierpnia 2014 21:11

    Kochana zgadzam sie z wszystkimi punktami, ten wózek czarny mnie nie razi jeśli jest przełamany jakims wzorem. A z broni dla małych chlopców to ja akceptuję jedynie pistolet na wodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec22 sierpnia 2014 21:12

      Miałam na myśli całe czarne- od koła po budę. Takie ostatnio często widzę i za każdym razem gapię się jak głupek!

      Usuń
  • Madleine22 sierpnia 2014 21:21

    mnie tez sie kolczyki u malych dzieci nie podobają. Co do czarnych wozkow to mnie sie podobają :) Moj brat chcial dla siostrzenicy jasny,ale akurat znajoma miala w dobrej cenie i byl czarny wiec brali co było :) no i bron dla chlopcow...tez NIE

    OdpowiedzUsuń
  • Joanna Chludzińska22 sierpnia 2014 21:21

    Mi się podobają najbardziej czarne wózki choć teraz nie było i mamy fiolet z czarnym :) nie lubię tych wszystkich kolorowych to kwestia gustu z resztą się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  • Mama Kluseczki22 sierpnia 2014 21:23

    Odnośnie kolczyków u niemowlaka- kiedy moja mała miała miesiąc, byłam z nią na kontroli u ortopedy i spotkałam tam mamę z sali szpitalnej, której córeczka miała już kolczyki w uszach. Byłam zszokowana, gdy to zobaczyłam, lecz dziewczyna wytłumaczyła mi, że tam, skąd pochodzi (Senegal), to normalka i nikogo to nie dziwi. Co kraj to obyczaj, ale przekłuć uszy małej w tak wczesnym stadium to dla mnie coś niewyobrażalnego.

    Co do reszty punktów, zdecydowanie się zgadzam!

    OdpowiedzUsuń
  • Adriana Krynicka22 sierpnia 2014 21:42

    Witam, jesli chodzi o kolczyki to mysle podobnie każda dziewczynka powinna móc sama podjąć decyzje. Jestem kosmetologiem i niestety raz przekłuwalłam małej dziewczynce 9 miesięcy uszy było dużo łez i nerwów wiec nie jest to obojetne dla takiego maluch, gdybym pracowała u siebie odmówiła bym zabiegu. Jesli chodzi o chłopców z bronia to nie znosze jak coś takiego lata przed twarza mojej córki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  • Matka Wygodna22 sierpnia 2014 21:56

    No t ja się zgadzam w 80% procentach.
    Wózek czarny miałam, marzyłam o takim od dziecka pierwszego. Gwarantuję, że syn się w nim nie zagotował :P ( może dlatego, że wózek głęboki i zimą w nim jeździł.

    Co do broni, to przy pierwszym synu myślałam podobnie. Poszedł do przedszkola i zaczął bezmyślnie strzelać ze i do wszystkiego. Nie wiem czy lepiej z tym czekać, ( czy jak zrobiliśmy przy juniorze ) wyjaśniać, że wojna to przede wszystkim strategia, że władania bronią trzeba się nauczyć. Nie zachęcamy do zabaw bronią dzieci, ale ich też nie izolujemy. Tłumaczymy o konsekwencjach. Starszak był też na strzelnicy. Jak bardzo absurdalnie to dla Was nie zabrzmi, to my trochę inaczej podchodzimy do sprawy militariów. W dzisiejszej dobie wojen i przemocy uważamy, że umiejętność posługiwania się bronią, może okazać się przydatna. Jednocześnie czujemy przed nią respekt.

    OdpowiedzUsuń
  • ICADOO MONIKI22 sierpnia 2014 23:45

    Wszyscy Ci co znam a mają córeczki, zdecydowali się na wczesne przekłuwanie uszu i szczerze też tego nie pojmuje, może dlatego, że mam chłopca?
    Dziecko zostawione w wózku przed sklepem razi mnie bardzo tak samo jak przywiązany pies w upale czy mrozie... Chłopcy zawsze bawili się w strzelanki kiedy i ja byłam dużo młodsza, dlatego nie robi na mnie to wrażenia. Reszta jest mi obojętna... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  • Matka Prezesa22 sierpnia 2014 23:48

    Wiesz, dziecko nie musi mieć wcale szabli w domu czy karabinów, żeby się tak bawić. ;) Ja ostatnio miałam niewidzialne strzały i miałam strzelać z niewidzialnego łuku. On był Batmanem, ja byłam Robinem. :p Z punktu widzenia obserwatora musiało to wyglądać komicznie.

    Też kiedyś miałam hopla na tym punkcie, potem mi przeszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec24 sierpnia 2014 15:41

      Moi mają dopiero 2,5 roku. Mają jeszcze czas na takie zabawy i tego się póki co trzymam. A później pewnie też mi przejdzie :P

      Usuń
  • Paulina Staniszewska23 sierpnia 2014 13:48

    Zgadzam się z każdym punktem :) Nie lubię też malowania paznokci niemowlakom i małym dziewczynkom u rąk i stóp o.O jak jakaś stara maleńka czy co? Moja Zuza ma 4 lata i czasem dla zabawy na weekend strzeli sobie pazurki u rąk na bezbarwny lakier z ledwo widocznym brokatem, ale tak jak mówię dla zabawy i na drugi dzień zmywamy a jak widzę dzieci z (o matko) czerwonymi lub różowo wściekłymi pazurkami to mi słabo... :)

    OdpowiedzUsuń
  • Liinka24 sierpnia 2014 09:47

    Zgadzam się, a co do pistoletów to pracowałam w przedszkolu nie było u nas takich zabawek ale dzieciaki czy to z jakiegoś kija czy z klocków tworzyły broń, nie dało się im tego zabronić więc tłumaczyliśmy i ostatecznie mogły się bawić ale miały całkowity zakaz strzelania w siebie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz! Cenię sobie zdanie czytelników, dlatego jeśli masz coś do powiedzenia- nie wahaj się :)