poniedziałek, 23 czerwca 2014

21:57
2


Jesteśmy tu od piątku. Mamy poniedziałek a prace postępują, owszem ale jakoś tak...małymi kroczkami.
Urządzanie się jest trudne. Mężul skręca meble, ja 'na blondynkę' kupuję zlewozmywak.
Siedzi ten mój mąż w mieszkaniu od rana do wieczora (z przerwami na posiłki), ja dojeżdżam co jakiś czas rozpakować co nieco, decyzje jakieś podjąć, coś dokupić.
Wczoraj całe popołudnie próbowałam odkopać się z kartonów, worków, pojemników i innych gratów. Dylemat życia- gdzie powinna być pościel albo ręczniki? Na której półce koszulki a na której spodnie?! A piżamy to lepiej na samym dole czy na samej górze? Zeszło mi trochę :)
Tarki do ziemniaków mi nie trzeba. Moje ręce są w takim stanie, że spokojnie można na nich trzeć warzywa. Kto by pomyślał, że kartony mogą tak wysuszyć dłonie?!

Najfajniejsze jest to, że rozpakowałam większość rzeczy (poza tym co zwykle trzymam w salonie, bo mebli tam jeszcze nie ma żadnych) i...nadal mam luzy w szafach :D Nic nie może tak ucieszyć kobiety jak fakt, że jej nadmiar rzeczy się gdzieś mieści i nogą nie trzeba dopychać albo wyrzucać!
Nawet buty mi się zmieściły i jeszcze są luzy! Oniemiałam z radości!

Problem jest tylko jeden- nie mam żadnego regału na książki! Jeśli mam je upchać do garderoby i trzymać za zamkniętymi drzwiami to ja już wolę łóżka nie mieć! Negocjuję więc i regał się znajdzie a najpierw miejsce się na niego zrobi.

Działamy więc intensywnie. Dzisiaj np. wracam od fryzjera (tak, znalazłam na to czas- kuzynkę mam mistrzynię włosa strzyżonego i farbowanego), zajeżdżam do mieszkania, żeby wziąć jakieś trampki (zimnica straszna), zapytać czy dowieźć jedzenie, kupić coś... I się okazuje, że potrzebny zlewozmywak. Ja mam po niego jechać (aha, a jak się kupuje takie coś?!??!). Jadę więc.
Wpadam zziajana do budowlanego, dorwałam jakiegoś pana, który wyglądał na względnie kumatego i mówię:
- Przychodzi blondynka kupować zlewozmywak, pomoże mi pan?
- Haha to jak z kawału. A wie pani jaki on w ogóle miałby być czy tak w ciemno szukamy?
- Srebrny (najistotniejsza kwestia- kolor), jednokomorowy, nasadowy, 80 cm max.
- To będzie taki.
- To ja jeszcze syfon do niego poproszę. Standardowy.
- Będzie w komplecie.
- Fantastycznie. Wiedziałam, że nie pozostawi pan blondynki na pastwę losu.

Tak mniej więcej kupuje się zlewozmywak.

A Chłopaki roznoszą babci i dziadkowi dom (będziemy tutaj pomieszkiwać jeszcze kilka dni, zanim się do końca nie urządzimy u siebie). Jak zwykle pojawił się problem z zasypianiem (razem nie potrafią zasnąć, trwa to wieki, ja opadam z sił a cierpliwość kończy mi się po 10 minutach) więc co wieczór kombinujemy, którego pierwszego położyć i jak. Ale ku mojemu zaskoczeniu spanie w jednym pokoju jakoś nam wychodzi- pierwsza noc była ciężka ale teraz jakoś śpią i się za mocno nie wybudzają (przez za mocno rozumiem 2 razy na noc).
Okryli pralkę- u nas stała w piwnicy- Mikołaj raczej z dystansem do niej podszedł, za to Arek stał i patrzył z zachwytem. Czym zająć dziecko? Włączyć pranie :)

Jutro kolejny dzień zmagań z urządzaniem nowego. Najważniejsze jest- sypialnia i pokój dla Chłopców. Jeszcze tylko kuchnia i się przenosimy. A kiedyś tam jeszcze będziemy musieli salon sobie zorganizować. Ale to kieeedyśśś.

Aaaaa czy mówiłam już, że przez pierwsze dwa dni mało się nie pozagryzaliśmy?! Ot taka 'zabawa' małżonków- licytacja kto kogo bardziej wkurza! Myślę, że było 1:1. Dogrywki nie przewiduję ale przy naszych charakterkach pewnie jeszcze nieraz będzie burzliwie. Cóż... są nerwy, są emocje- to później trzeba zabierać żonę na kolacje, sex on the beach (drink taki- bez sprośnych myśli proszę :P) i burgera. Ale o tym pewnie się już dowiedzieliście wczoraj z Instagramu.
Następny
To jest pierwszy post.
Starszy post

2 komentarze:

  1. Agnieszka Pieniak23 czerwca 2014 22:21

    Czuję więcej optymizmu! Super, będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ChilliJemy23 czerwca 2014 22:41

    Czekałam z niecierpliwością na ten post :) Razem przeniesiecie góry :) Ja to jeszcze zapytam, to nie była deweloperka? :) Bo mnie to z deka przeraża ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz! Cenię sobie zdanie czytelników, dlatego jeśli masz coś do powiedzenia- nie wahaj się :)