środa, 4 czerwca 2014

22:08
3
W sobotę miałam niezwykłą przyjemność poznać, posłuchać i porozmawiać z Dorotą Zawadzką vel Supernianią. Panią Dorotę obserwuję od dawna- najpierw w programach, później na fb, obecnie również w jej działaniach społecznych (chociażby akcja z 6-latkami w szkole).
Czy się z nią zgadzam? Nie zawsze. Chociaż głównie tak.
Ale uważam, że jest niezwykle kompetentna a jej poglądy są w większości spójne z moimi. Natomiast podawane rozwiązania wychowawcze- racjonalne, trafne i wbrew pozorom bardzo proste i uniwersalne.
Szczerze mówiąc, zawsze chciałam poznać Ją na żywo i przekonać się czy postawa, którą prezentuje jest prawdziwa czy tylko wykreowana przed kamerą. No wiecie-tak żeby zobaczyć czy Superniania to kreacja czy styl bycia.
I co się okazuje? Że Superniania to pikuś. Bo Dorota Zawadzka to kompendium wiedzy (nie takiej przeczytanej chwilę przed wejściem na wizję- ale takiej prawdziwej) do tego jest również "show-woman", która w niesamowity sposób w kilka sekund zjednuje sobie publiczność.
Ale od początku...
Kobiecanki.pl zorganizowały w Świdnicy spotkanie pt. Akademia Rodziców z Dorotą Zawadzką, w ramach którego uczestnicy mogli posłuchać wykładu pt.: "Wychowywać nie hodować."


Po wstępach gości i sponsorów nastał czas dla pani Doroty.
Wyszła sobie taka niepozorna, normalna, nie wypicowana, bez szczególnej stylizacji. I zaczęła mówić o potrzebach dzieci. Rzeczach z pozoru oczywistych. Ja, jako pedagog i myślę dość rozsądna matka- nie poczułam się powalona tą wiedzą, nie było to dla mnie niczym odkrywczym. Przecież każdy powinien wiedzieć, że dzieci potrzebują miłości, bezpieczeństwa, akceptacji... Niestety tylko powinien, bo znam przynajmniej kilkoro rodziców, którym nie zaszkodziłoby tego wysłuchać, zapisać sobie i codziennie tłuc do głowy. Do tego przykłady, które pani Dorota przytaczała, żartobliwe sytuacje, o których opowiadała, porównania, którymi się posługiwała- sprawiły, że słuchało się tego z ogromną uwagą i ciekawością. No miSZcz słowa mówionego!

Po wykładzie oczywiście był czas na autografy i zdjęcia. Oraz pytania. Niesamowite jak ta kobieta prawie że z rękawa wyciąga konkretne rady/odpowiedzi na zadawane pytania (z różnego zakresu).
To normalnie tak, jakby w jednego człowieka włożyć całą wiedzę z zakresu psychologii, pedagogiki, fizjologii, nauk społecznych.
Też myślałam, że mam dużą wiedzę ale ja się muszę zastanowić przynajmniej kilka sekund nad odpowiedzią a Ona strzela nimi jak z karabinu. I mądrze mówi, ojjj bardzo mądrze!
No byłam pod wrażeniem.

A na koniec kilka zamienionych słów, autograf w książce i wspólna fota- na pamiątkę.

Jedyny minus spotkania to słaba reklama (ale to już akurat wina organizatorów). Gdyby nie przypadek (koleżanka mi powiedziała a ona też jakoś przypadkiem się dowiedziała)- nie wiedziałabym, że takie coś się szykuje. Wielu ludzi nie wiedziało! A szkoda...

W każdym razie jak ktoś z Was ma w pobliżu spotkania z Dorotą Zawadzką to zachęcam- wybierzcie się. I zabierzcie ze sobą tych, którym przydałoby się tego posłuchać.
Nowszy post Starszy post

3 komentarze:

  1. Matka x64 czerwca 2014 23:14

    Szczera prawda. Poznałam Dorotę i jest dokładnie taka jak ja opisałaś.Bardzo ją cenię i wiele rzeczy mnie nauczyła. Gdy tylko jest we Wrocławiu to staram się z nią spotkać. Fajnie że się poznałyście...a jeśli chodzi o kobiecanki to fakt że mają słabą reklamę...ja ostatnio zapisałam sie w ostatniej chwili gdy DZ wrzuciła u siebie że będzie we Wrocławiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Monika dz.5 czerwca 2014 08:31

    U nas takich spotkań nie robią... a szkoda

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszka M5 czerwca 2014 19:34

    U mnie też nie robią :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz! Cenię sobie zdanie czytelników, dlatego jeśli masz coś do powiedzenia- nie wahaj się :)