
Od zawsze chciałam chociaż raz zostać czyjąś świadkową. Wymyśliłam sobie, że to taka super-ekstra funkcja, arcyważna i takie tam. Okazji jakoś wcześniej nie było więc ładnych 29 lat czekałam na owy zaszczyt. I nagle akcja...świadkowa pilnie potrzebna, ja mam nią zostać. Ojejku, ojejku (jak to mówi Mikołaj).
Pech chciał, że panna młoda mieszka w pewnej odległości ode mnie więc... moja wizja świadkowania uległa nieco modyfikacji.
Miałam wgrane, że muszę być przy podejmowaniu każdej ważniejszej decyzji, no i generalnie pomagać we wszystkim. Życie jednak zweryfikowało moją wizję, z bliźniakami przy tyłku, panną młodą oddaloną o ponad 150 km ode mnie- było to nie do zrealizowania!
Parę dni przed godziną zero pytałam się tych bardziej doświadczony co muszę wiedzieć i robić. Dowiedziałam się, że ładnie wyglądać (da się zrobić), uśmiechać się (bułka z masłem) i być obok panny młodej (phi! wiadomka).
Rzeczywistość okazała się jednak bardziej skomplikowana!
W każdym razie po spełnieniu tej ważnej funkcji już wiem na pewno czym potencjalna świadkowa powinna się cechować i jaką wiedzę warto posiadać.
1. Suknia- świadkowa zdecydowanie powinna pójść ją wybrać razem z panną młodą! Ja oczywiście nie byłam, z czym wiąże się gafa numer jeden! Bo tą suknię po prostu trzeba umieć obsłużyć. Każda suknia jest inna, każda ma swoją specyfikę. Przyszło do ubrania panny młodej i... konsternacja. Gorset. Sznurek. O matkooo... z gorsetem do tej pory miałam do czynienia raz, kiedy to moja przyjaciółka (Aguś love) w prezencie ślubnym sprawiła mi na noc poślubną piękną bieliznę. Mężul się uparł, żebym ją ubrała- wyjścia nie było. Sytuacja jednak wyglądała tak, że zanim udało mi się zapakować w ten gorset, to Mężul zdążył zasnąć. Samo ubieranie i zapinanie zajęło więcej niż czas, w którym był potrzebny :) A zdejmowanie go to kolejne wyzwanie. Bez sensu po prostu!
I nagle pojawia się przede mną suknia ślubna z górą vel gorset. Aha! Przeplatam więc te sznurki, kombinuję. Pani w sklepie mówiła, że to ma być tak (tu panna młoda próbuje opisać sytuację) ale mnie tam nie było więc nie bardzo wiem jak to tak ma wyglądać. Obłęd. Czas się kurczy, ja dalej sznurki przeplatam a do zadowalającego efektu finalnego długa droga.
Całe szczęście na horyzoncie pojawił się Mężul i mnie uratował.
Tak więc- wszystkie świadkowe pamiętajcie- musicie wiedzieć wcześniej co i jak z tą suknią.

3. Dobrze jest znać pana młodego. Mówcie co chcecie, świadkowa powinna wiedzieć komu świadkuje :) I czy napewno powinna poświadczyć własnym podpisem owy związek. Ja oczywiście dobrze znałam swoją parę młodą. Pan młody przyjaźni się z moim Mężulem (braćmi się nawet kiedyś ogłosili i wiejskimi chłopakami) a wspólnie tworzymy fajną paczkę.
4. Idealnie by było jakby świadkowa przynajmniej częściowo znała gości. Wiadomo, że nie da rady, żeby znać wszystkie po-ciotki i po-wujki ale przydatne okazuje się posiadanie ogólnej wiedzy kto jest kto. Pozwala to uniknąć kłopotliwych sytuacji albo chlapnięcia czegoś głupiego (co przy moim gadulstwie i niewyparzonym języku byłoby bardzo prawdopodobne). Całe szczęście znam osobiście praktycznie całą bliższą i najbliższą rodzinę obu stron więc nie palnęłam jakejś bzdury ani nie wywołałam żadnej afery :) Duży plus dla mnie!
Jeśli ktoś jednak nie ma takiej możliwości- polecam wypytać pannę młodą o kolidacje rodzinne, ewentualne rozwody, separacje, gości szczególnie wrażliwych i nadpobudliwych. Taka wiedza to skarb!
5. Nie zaszkodziłoby być wcześniej na sali/w restauracji- w miejscu, gdzie będzie odbywać się wesele. Ja niestety musiałam skorzystać z mojej kreatywności i nieco improwizować, gdy ktoś z gości zapytał gdzie łazienka, skąd wziąć klucze do pokoi i dokąd prowadzą te drzwi. Całe szczęście to wesele odbywało się w pięknym i dobrze zorganizowanym miejscu, z kompetentną obsługą więc jako świadkowa nie miałam praktycznie żadnej roboty (ot, takie drobnostki jak prośba o wyłącznie klimatyzacji, dołożenie świeczek itp.) ale bywałam na weselach, na których trzeba było wiele rzeczy w jego trakcie dopilnowywać- znajomość miejsca i jego "możliwości organizacyjnych" jest więc wtedy niezbędna.
6. Koniecznie trzeba mieć ze sobą NIEZBĘDNIK. Może zostać w aucie albo pokoju hotelowym ale być musi. A w jego zawartość wchodzi: igła, nitka, agrafki, nożyczki, tabletki od bólu głowy, tabletki na biegunkę, plastry, lakier do paznokci (bezbarwny i ten, który panna młoda ma na palcach), lakier do włosów i wszystko to, co dodatkowo zleci wam panna młoda.
Największym hitem z mojego niezbędnika cieszyły się tabletki od bólu głowy. Poszło całe opakowanie.
7. No i chyba najważniejsze- zadbać o niebanalny prezent. Szalenie mi się podobało jak na weselu, na którym byliśmy w czerwcu, para młoda dostała antyramę ze zdjęciami i życzeniami od swojej paczki. Szukałam więc czegoś co również będzie inne a jednocześnie wartościowe
. Po odrzuceniu kilku pomysłów- wybrałam księgę gości w postaci drzewa a do tego piękną ramę. Prezent trafiony, wszystkim się podobał. Będzie fajna pamiątka!


Nigdy nie byłam świadkową i dziękuję ci za ten zestaw porad:-*
OdpowiedzUsuńsuper :) bardzo mi pomogłaś !
OdpowiedzUsuńSwiadkowo moja ukochana, ogarnelysmy jakoś ta bibę, goscie zadowoleni ze strat rozerwane na dupsku spodnie brata swiadcza tylko o potencjale tanecznym gosci i dobrej zabawie. A reszta.... Ha! Tez czekam na zdjecia:) dziekuje i i dopisz do listy zeby dać znac pannie mlodej w którym momencie wejść do kościoła bo weszlam za szybko:)
OdpowiedzUsuńWeszlas za szybko bo się ciebie powstrzymać nie dało. Oboje z Twoim tatą mowilismy, ze jeszcze NIE ale Ty wystartowalas i koniec ;)
OdpowiedzUsuńTo zrozumiale wręcz oczywiste ze w moim wieku staropanienstwo to rzecz straszna wiec co sie dziwic ze sie wyrywałam! Ja niczego nie słyszałam to jak amok był!
OdpowiedzUsuńnajwidoczniej Pannie Młodej śpieszyło się do wyjścia za mąż :D
OdpowiedzUsuń