Jak już pisałam- niedziele spędzamy rodzinnie. Jednak ostatnie upały tak nam dały popalić, że jechać nigdzie nam się nie chciało. Postanowiliśmy więc skorzystać ze słubickich atrakcji. Mamy tutaj na przykład piękny stadion i całkiem fajny basen miejski.
Zapakowaliśmy więc w wózek milion gratów i ruszyliśmy. Plan nam jednak nie wypalił, bo Chłopaki uznali, że woda w basenie jest za zimna i oni tam wchodzić nie będą!
Zapakowaliśmy więc w wózek milion gratów i ruszyliśmy. Plan nam jednak nie wypalił, bo Chłopaki uznali, że woda w basenie jest za zimna i oni tam wchodzić nie będą!
Musieliśmy więc szybko wymyślić coś innego.
Poszliśmy sobie pobiegać....
Do leżenia (tfu, do biegu) gotowi- start!Poszliśmy sobie pobiegać....

Chłopcy ustanowili nowa dyscyplinę sportową- piaskownicowanie.

Całkiem przyjemnie się spacerowało po takiej idealnej murawie.


Woda w basenie była za zimna- to znaleźliśmy sobie inną. Zabawa była przednia!

W końcu trafiliśmy do miejsca, które najbardziej się spodobało dzieciom- boisko, na którym można było pobiegać i pograć w piłkę.

Dawaj Miki- jestem gotowy :)

- Haha, no spróbuj obronić mój strzał!

A gdy znudziło się bieganie.... zaczęło się napychanie w buty kamyczków (czy co to tam było). Kreatywność moich dzieci nigdy nie przestanie mnie zadziwiać!
W między czasie dostrzegli pachołki. To dopiero była zabawa!!!

Jak widać, nie tylko mali Chłopcy znaleźli w nich potencjał :)

A Wy jak spędzacie niedziele albo inne dni wolne od pracy?!


ha ha te kamyczki to ja bardzo dobrze znam ;) Mój używa ich do solenia niczym sól morska swoich potraw w wiaderku :D
OdpowiedzUsuńZdjęcia super, a i my ostatnio też niedziele spędzamy na rodzinnych wypadach ;)