Pierwszy tydzień w przedszkolu

Posted By Marta Skrzypiec on Wrzesień 4, 2015

11923237_628328747309357_893875498745219565_n

Czekałam na ten dzień odkąd się urodzili. Dobra przesadzam, wtedy myślałam tylko o tym jak przetrwać kolejny dzień i ile jeszcze litrów kawy wejdzie w mój organizm.

Ale tak od roku towarzyszyła mi jedna myśl- przedszkole!!! Odkąd ich zabawy stały się bardzo głośne, skoczne i pełne awantur, myślałam sobie- pójdą do przedszkola, wyszaleją się, trochę odpocznę. Wszystkim nam to wyjdzie na zdrowie! Oni się nudzą w domu, ja dostaję na głowę od ich pomysłów na zabawy.

I stało się. Mamy wrzesień, Chłopcy zadebiutowali w przedszkolu!

Dzień I.
Odprowadziłam ich dzisiaj, zgodnie z tym jak robić się powinno- szybko wyszłam i kurde dziwnie.
Nie trzeba nikogo do auta wsadzać, do domu po schodach prowadzić, nikt się nie awanturuje, nikt nie krzyczy, kawę wypiłam szybko bez odrywania się co chwile (z wrażenia dwie zrobiłam bo jakoś tak pusto po jednej).
Cisza, wszędobylska cisza. Słyszę jak wiatrak się kręci. Wow. Byłoby prawie nie do zniesienia, gdyby nie fakt, że jest bosko.

Powiem wam ze rozstanie nie było jakoś szczególnie trudne bo wszyscy wiedzieliśmy czego się spodziewać. Ale Arek boi się jak ktoś płacze wiec jak zobaczył, ze na sali dzieci płaczą to on jednak chciałby już iść do domu (przerabiamy ten problem na rehabilitacji wiec wiem, ze to go mocno stresuje).
Żeby nie było, że my jako rodzice jednak okazaliśmy się być panikujący. Nie, nie. Sprawnie się pożegnaliśmy i już po chwili Armia pobiegła do zabawek.

Zaskoczeniem dla nas był ich powrót. Tak zmęczonych dzieci to ja nigdy nie widziałam. Pierwszy raz to oni mieli mniej energii niż my :)

Dzień II.

Poranek równie sprawny. Miki wbiegł na salę, Arek się lekko ociągał ale obyło się bez żadnych płaczów.
Po powrocie jednak mieli już energię jak zwykle. Opowiadali, pokazywali co robili, z kim się bawili. Jednym słowem pełen zachwyt.

Matka też nie próżnowała. Akurat miałam gości więc spędziłam miło dzień na zakupo-chodzeniu :)

11960112_628759987266233_2995252563885937765_n (1)Dzień III.

Armia o poranku wystrzeliła po godzinie 6 z łóżek bo przecież przedszkole czeka. Poszli, wrócili rozśpiewani, roztańczeni i upiornie zmęczeni. Ale jak to zwykle z nimi bywa, po przekroczeniu progu i wzięciu dwóch oddechów- dostali turbo doładowania!

Ja natomiast korzystając z okazji, przesłuchałam zaległe płyty (okoliczni sąsiedzi- wybaczcie!) i wyszorowałam okna. Kurcze ale fajnie tak ogarnąć chatę i cieszyć się czystością podczas picia kawy. Cudowne uczucie!

Ps. Mamy pierwsze hity tekstowe:

Miki: Jakieś dzieci tam płakały ale my nie bo my jesteśmy duzi.
______

M:Jeden chłopczyk miał karę bo uderzył dziewczynkę.
Babcia: O Matko Boska. I kto mu dał tą karę?
M: Nasza pani.
A: I Matka Boska!
______
M: Wiesz babciu, mama i tata przychodzą później do przedszkola i nas RATUJĄ.

Dzień IV.

Zdecydowanie za szybko płynie mi czas. Ledwo się rano obrócę, kawę zrobię, zakupy żywieniowe zorganizuję, obiad zacznę i już 13.30 więc trzeba jechać po Chłopaków.

Im chyba też szybko płynie czas bo prosto z przedszkola pobiegli na plac zabaw i z niego już wychodzić nie chcieli. Poza tym piosenki nam śpiewają, zabawy pokazują.

Pani mówi, że są bardzo absorbujący (lubią jak ktoś poświęca uwagę tylko im- nie jestem zaskoczona), kuleje samodzielność (liczyłam na to, że przedszkole zaradzi temu problemowi), za to adaptacja na 5, pięknie mówią, opowiadają, słuchają, mają dużą wiedzę i buzie im się praktycznie nie zamykają (soryyy, takie geny!).

No to pierwszy tydzień za nami.
Przed nami weekend i myśl dnia : żebym jutro z rozpędu ich nie zaprowadziła do przedszkola!!!

Posted by Marta Skrzypiec