jak wygląda komisja ds orzecznictwa o niepełnosprawności! 19


Komisja lekarska do orzeczenie o niepełnosprawności to baaaardzoo ciekawe zjawisko. Tak mało kompetentnie i olewająco to chyba jeszcze nikt się nami nie zajmował!
Ale od początku. Dostaliśmy wezwanie, że mamy się stawić z dowodem osobistym (ja ) i aktem urodzenia (Arek)- wyznaczona data, godzina. Jedziemy. Oczywiście jest opóźnienie. W końcu nasza kolej. Wchodzimy, mam w ręku wymagane dokumenty, patrzę wymownie- panowie nic. Więc mówię uprzejmie, że proszę- tu nasze dokumenty tożsamości. Na to lekarz: “aha, czyli chce pani potwierdzić, że jest mamą a to pani dziecko!”
Oooo, sobie myślę- co za typ! Każą wejść z takimi dokumentami to jestem. Co on mi tu będzie ironizował. Olewam. Siadam gdzie każe. On rozkłada swoje papiery i pisze, mówiąc pod nosem:
– “Mama mówi, że syn choruje na serce od urodzenia” (ja milczę, żeby nie było!), “Jest po zabiegu zamknięcie przewodu tętniczego Bottala, który nastąpił tuż po urodzeniu”
– Prostuję, że nie tuż a po miesiącu- dokładnie w lutym, a syn się urodził w styczniu.
– Lekarz pisze i mówi: “operowany w styczniu”.
– “W lutym”- mówię ja.
– “Już napisałem, że w styczniu” – tu on.

Aha.
Brniemy dalej.
– “Coś chce pani dodać?”
– “Tak. Syn ma wadę serca (a nie tylko kiedyś zamykany Bottal)! Jest też pod ciągłą obserwacją neurologa. Ma wzmożone napięcie w mięśniach, opóźnienia w rozwoju ruchowym i jest zagrożony mpdz.”
– “Spokojnie po kolei. Dziecko jest pod opieką poradni neurologicznej i kardiologicznej. Skóra czysta”. (tu myli nazwiska lekarzy i poradnie- ale spoko, już przywykłam że wie lepiej!)
– Wtrącam ponownie o napięciu i mpdz bo on omija to skutecznie.
– Mruczy coś pod nosem, że zaraz go zbada.
Ok. Rozbieram Arka. Dr go OSŁUCHUJE i już! Kwituje, że słychać szmer ale ładnie jest wszystko w sercu podomykane (jasnowidz normalnie- kardiolog, jeden z lepszych w okolicy, na usg zawsze mówi, że zastawka zwężona, przepływ jest ale niewielki więc trzeba obserwować, żeby się nie pogorszyło a ten przez stetoskop zobaczył, że jest ok!).

Po czym mówi, że już nie ma więcej pytań i za 2 tygodnie orzeczenie będzie do odbioru w sekretariacie. Ale czy orzeczenie na tak, czy na nie to już nie skwitował!
Najlepsze, że wniosek składałam głównie z uwagi na mpdz i opóźnienia w rozwoju ruchowym a ten się wady serca uczepił, sam sobie na pytania odpowiadał, fakty pomieszał. Cyrk!
Jeśli tak wyglądają wszystkie komisje to ja się nie dziwie, że ludzie po ciężkich wypadkach okazują się być zdrowi!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

19 komentarzy do “jak wygląda komisja ds orzecznictwa o niepełnosprawności!