
Grypa 2016 sieje spustoszenie w szkołach i przedszkolach. Przychodnie są przepełnione, apteki zacierają ręce a szpitale wprowadzają zakaz odwiedzin i zaostrzają środki ostrożności.
W wielu placówkach również zdecydowano się na ostrzeganie rodziców poprzez prośbę o zwrócenie uwagi na higienę i nieprzyprowadzanie dzieci z katarem i jakimikolwiek objawami osłabienia lub choroby. Dla mnie jest to jasne sugerowanie, by nie przyprowadzać dzieci, jeśli nie ma takiej konieczność, bo zagrożenie istnieje!
NAS TEŻ DOPADŁA
Nie wiem jaka odmiana i czy była to grypa typowa, świńska czy jakaś zmutowana ale przez półtora tygodnia byliśmy zmasakrowani chorobą. Dzieciak i ja wraz z nimi. Wysoka gorączka, kaszel taki, że bolało całe ciało, plus zawroty głowy, osłabienie, wstręt do jedzenia. Jak zazwyczaj nie choruję albo mija mi po 2 dniach, tak tym razem po tygodniu byłam gotowa umierać- byłam tak słaba i zmaltretowana chorowaniem i opieką nad chorującymi w tym samym czasie dziećmi. Byliśmy u lekarza, kazali brać leki przeciwwirusowe i leczyć się objawowo. Niestety nie minęło, dodatkowo się przerodziło w zakażenie bakteryjnie i Chłopcy skończyli leczenie antybiotykiem! Mi się udało tego uniknąć.
CO ZROBIĆ, ŻEBY NIE ZACHOROWAĆ?
Niestety wydaje mi się, że nie za bardzo można tego uniknąć, gdy uczęszcza się do placówek albo często bywa w tłocznych miejscach. Takie mamy czasy, że ludzie chodzą chorzy do pracy a po pracy idą na zakupy albo na pocztę i roznoszą zarazki. Tak samo w przedszkolach czy szkole- nawet jeśli jest coraz mniej takich rodziców, to jednak zdarzają się tacy, którzy ignorują u dziecka oznaki przeziębienia i posyłają go do placówki. Jedno chore dziecko, może zarazić 10 kolejnych i tak się rodzi epidemia grypy w przedszkolach!
Jednak…
Podobno pomagają preparaty z witaminą C. Dlatego warto zainwestować w kapustę kiszoną (polecam picie soku z niej), cytrynę, cytrusy albo sok z Aceroli, wyciąg z grejpfruta itp.
H jak higiena! Częste mycie rąk- zwłaszcza po powrocie ze sklepów albo przychodni. Przebieranie się (zwłaszcza my, dorośli powinniśmy o tym pamiętać jak wracamy z pracy albo zakupów).
M jak maseczka- jeśli ty jesteś przeziębiona a twoje dziecko nie, to zabaw się w ‚Ostry dyżur’ i chodź w masce.
Z jak zdrowa dieta. Jedzenie dużej ilości owoców i warzyw, które wzmacniają odporność, podobno potrafi uchronić przed chorowaniem.
S jak spacery. O ile nie są one do centrum handlowego, tylko do lasu albo parku- to warto wychodzić jak najwięcej. Dotleniony organizm znacznie lepiej funkcjonuje.
CZY WARTO SIĘ BAĆ?
Słuchając tego, co mówią w telewizji na temat kolejnych śmiertelnych przypadków, oraz zakażeń wśród dzieci- myślę, że obawy rodziców nie są niczym dziwnym. Sama jestem zaniepokojona i po ostatniej chorobie trzymałam Chłopaków 2 tygodnie w domu. Zwyczajnie bałam się, że osłabiony organizm za chwilę złapie coś na nowo. Tak, boję się grypy. Ale z drugiej strony nie mogę trzymać dzieciaków w domu przez kolejny miesiąc, czekając aż nadejdzie wiosna i szalejąca grypa się uspokoi.
Dlatego suplementuję ich Sambucolem, codziennie zjadają owoc z dużą zawartością witaminy C (pomarańcza, kiwi, jabłko), piją tran i mam nadzieję, że jakimś cudem wytrzymają chociaż 2 tygodnie bez kataru albo kaszlu. No i oczywiście chodzimy na spacery.








Moja dzisiaj poszła po antybolu do przedszkola. Odczekaliśmy cztery dni, lekarka dała glejt, ale ja i tak robię w gacie kiedy znowu zacznie chyrlać, zwłaszcza że ma obciążony wywiad, a tu już w ciągu miesiąca dwa zapalenia oskrzeli. Młodsza jeszcze do jutra antybol, bo złapała tę samą chyba paskudę od starszą, ale i tak najwcześniej w czwartek puszczę do żłoba, bo te same obawy. A jak jeszcze słyszałam, że przed Hankową chorobą w żłobu był max 5 dzieci na kilkanacie to już wszystko w temacie.
W naszej grupie było 8 sztuk w zeszłym tygodniu. Wczoraj chyba niewiele więcej, chociaż dwóch moich Łobuzów to już zawsze +2!
Moja córa często choruje, jest to związane z przerośnietymi, ropnymi migdałkami. Czekamy na zabieg. Od września miesiac w miesiac przechodziła anginę. teraz też spędziła tydzień w domu z objawami przeziębienia, już się bałam, ze znów przerodzi się to w anginę ale udało sie bez wizyty u lekarza. Również od dwóch miesięcy podaję jej tran, herbatke z czystka, a teraz w czasie przeziębienia neosine i sambucol i się wyleczyłyśmy.
Te apteczne preparaty przeciwwirusowe są bardzo skuteczne. Mój mąż się wkurza jak podaję coś chłopakom ale ja wolę dać Sambucol niż antybiotyk.
Mój syn miał iść za tydzień do przedszkola po dwumiesięcznej przerwie, ale jak słyszę o tej szalejącej grypie, to chyba go jeszcze w domu potrzymamy :/ Ostatnia rzecz, jakiej nam po operacji trzeba, to od nowa chorowanie :(
U nas już dzieciaki powoli wracają do grup. Ale rozmawiałam z jedną pielęgniarką i mówi, że codziennie jest po kilka dzieciaków z grypą. Także sezon nadal trwa :/
U nas też grypa jakaś straszna odmiana. Ja i córka. Mąż i synek odpukac na razie się trzymają. A jaki antybiotyk pomógł chłopakom? Córka dostała Duomox, bo też było podejrzenie nadkażenia bakteryjnego, ale i tak nie bardzo pomaga…
A oni dostali taki 3 dniowy Summamed. I pomógł już po pierwszej dawce!
moje Dziecko w żłobku co dwa tygodnie miało zapalenie oskrzeli, antybiotyk za antybiotykiem co wywołało z lasu ostre zapalenie ucha i zapalenie wyrostka sutkowatego (kość za uchem) i nie obyło się bez operacji. To wszystko przez rodziców którzy przeprowadzali już chore lub jeszcze chore dzieci, bo przecież gorączki nie ma, a że smarki do pasa to co za problem. Pozbyłam się pracy, żłobka, dbam o zdrowie dziecka dietą, suplementacją D, C i owocami i przez rok nabyłyśmy katar dwa razy. Raz to była moja wina bo udało się nam wejść w przeciąg, a za drugim razem trafiłam na dziecko w rodzinie z okropnym kaszlem, katarem ale ” to przecież nie choroba” i trzy tygodnie z katarem w roli głównej. Jestem zdania że lepiej zapobiegać niż leczyć i trzymać się z dala od skupisk ludzi.
Żłobek to w ogóle jakiś kosmos. Tak nawet nikt nie protestuje na te dzieciaki z gilami po pachy! W przedszkolu tego bardziej pilnują. Ja też jestem z tych, którzy przetrzymują dzieci w domu trochę „na zapas”. Ale moi są już przedszkolakami i nie mogę pozwolić, żeby tracili tyle zajęć. Zawsze dylemat…