Pies przyjacielem dziecka 1


148858_451822754284_3752323_n

Nie mamy zwierząt domowych i mieć nie będziemy. Przynajmniej dopóki nie wrócimy do naszego domu na wsi, a Chłopcy nie będą na tyle duzi, żeby móc uczestniczyć w opiece nad nim. Do tej pory dzieciaki nie miały okazji bliżej zapoznać się z jakimkolwiek psem. Jest wilczur u babci ale „staruszek”, który dzieci obwąchuje, da się pogłaskać i ucieka. U drugiej babci psy są za ogrodzeniem i to typowe zwierzęta do pilnowania terenu więc nie miałabym zaufania, żeby pozwolić dzieciom na coś więcej niż pogłaskanie przez siatkę.
Jedynego psa w rodzinie, który uwielbia dzieci i jest dla nich stworzony ma moja Sis. Ostatni raz Chłopcy mieli okazję z nim się bawić jakieś 1,5 roku temu i wtedy robili to zza naszych pleców, z pozycji kanapy (a pies na podłodze). Tym razem byli już bardziej odważni a my mieliśmy niezły ubaw.

12910449_10209271902784519_1776424408_n

Na pierwszy ogień poszło milion pytań (jesteśmy na tym etapie, gdy ostatnie pytanie dziecka brzmi ‚mamo a dlaczego zagryzasz tak mocno zęby?’- czyli nieskończenie wiele dylematów, na które natychmiast należy odpowiedzieć!).
– Mamo, a dlaczego on jest brązowy?
– Bo taki się urodził.
– A dlaczego urodził się pieskiem a nie chłopcem?
– Bo jego mama i tata też byli pieskami.
– A gdzie oni są, bo ja bym chciał ich zobaczyć.
_______
Później było już tylko ciekawiej.

-Stefan, czekaj tu, nie ruszaj się. Czy ja mogę cię pogłaskać?
_____
– Posłuchaj mnie. Musisz się schować. Rozumiesz? Stefan, Ty musisz się skupić jak ja do ciebie mówię!
_____
– Stefan, bawimy się w chowanego. Ja się chowam a Ty licz!
Po chwili frustracji, że pies nie chce liczyć.
– No dobra, to ja liczę a Ty się chowaj!
_____

Mimo początkowych trudności z zabawą w chowanego, okazało się, że pies z dzieckiem się dogadał i oni się chowali, wołali z oddali „szukaj” a Stefan szedł, znajdował i wszyscy byli zadowoleni.
A my ubawieni po pachy!
_____

12910459_10209271903504537_1029037040_n
– To teraz się SKONCENTRUJ i słuchaj co masz robić!
_____
– Poczekaj chwilę, ja muszę iść do toalety. Albo chodź ze mną, to zobaczysz jak to się robi.
_____
– Mamo a po co on idzie na dwór robić siku? Przecież u babci jest toaleta. To ciocia go nie nauczyła?
_____
– Piesku, tylko słuchaj, pamiętaj, że jak ja będę tędy szedł, to ty nie możesz mnie ugryźć. Bo chłopców się nie gryzie! Zrozumiałeś?

I tak dalej… W zasadzie Mikołaj znalazł przyjaciela, konsultował z nim każdy swój krok. Tłumaczył mu zabawy. Czekałam aż wyjmie jakąś planszówkę i każe mu rzucać kostką.
Nie wiem czy na dłuższą metę Armia by nie zamęczyła takiego psa. Ale na pewno mądry i łagodny pies może być dla dzieciaków niezłym kumplem. I chociaż nie jestem zwolennikiem trzymania psa w domu, to bardzo rozumiem ludzi, którzy kupują psa dla dzieci z deficytami rozwojowymi.
Kto wie, może kiedyś zmienię zdanie. Ale chyba dopiero wtedy, gdy wymyślą jakąś rasę, która nie zostawia na podłodze tony sierści i nie pozostawia w całym domu specyficznego zapachu. Ale mając domek… Tam mógłby z nami zamieszkać taki Dolarek, albo Czarek albo Łobuziak.

*wybaczcie jakość zdjęć ale dwoje dzieci ciężko sfotografować, żeby któreś się nie ruszyło. A w pakiecie z psem… lata ćwiczeń, żeby się udało!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Pies przyjacielem dziecka

  • Odpowiedz
    Dominika

    Posiadam w domu labladora i owczarka niemieckiego, do tego dzieci sztuk 2 jedno lat 3 drugie lat 1. Dla psów dzieci to świętość, bronią ich na każdym kroku, nikt obcy nie podejdzie, dzieci mogą z nimi robić wszystko nawet nie pisną, przy okazji uczą się jak opiekować się zwierzętami, a przede wszystkim uczą się bezgranicznej miłości.

    Moim zdaniem odpowiedno ułożony pies to dla dziecka super kompan do wszystkiego :)