Co robisz? SIEDZĘ w domu na URLOPIE macierzyńskim/wychowawczym. 3


retro-1291608_1280

Przeczytałam ten tekst na jednej z grup dla mam. Spodobał mi się. Uznałam, że ma dobre przesłanie więc udostępniłam u siebie. Setki polubień, kilkadziesiąt udostępnień, komentarze. Pojawiło się też kilka wiadomości i opinii, które każą mi sądzić, że nie każdy zrozumiał co miałam na myśli udostępniając ten tekst u siebie.
Zanim jednak  cokolwiek napiszę, kopiuję z mojego FB tekst (odnośnik do postu na FB- TUTAJ).

OD CZEGO SIĘ ZACZĘŁO?

Rozmowa mężczyzny (M) z psychologiem (P):
P: Czym się Pan w życiu zajmuje?
M: Jestem księgowym w banku.
P: A Pana żona?
M: Ona nie pracuje. Siedzi w domu z dziećmi.
P: Kto przygotowuje śniadania dla całej rodziny?
M: Moja żona, bo ona nie pracuje.
P: O której Pana żona wstaje?
M: Wstaje bardzo wcześnie, bo musi wszystkiego dopilnować, zorganizować. Przygotowuje drugie śniadanie dla dzieci, sprawdza, czy odpowiednio się ubrały, uczesały, umyły zęby po śniadaniu, które zrobiła, spakowały się do szkoły. Budzi się wraz z młodszym dzieckiem, by je przewinąć, ubrać i nakarmić.
P: Kto zawozi dzieci do szkoły?
M: Moja żona, bo ona nie pracuje.
P: Po tym, jak zawozi dzieci do szkoły, co robi Pani żona?
M: Zazwyczaj wykorzystuje już to, że wyszła z domu, więc po drodze robi zakupy, płaci w banku rachunki. Czasami czegoś zapomni i musi wracać od nowa. Po powrocie do domu nakarmi maleństwo, przewinie, położy na drzemkę. W międzyczasie zrobi porządki w kuchni, a następnie zajmie się praniem i sprzątaniem domu. Wiesz, bo przecież ona nie pracuje.
P: Co robisz popołudniami, gdy wracasz do domu?
M: Oczywiście odpoczywam. Cóż, jestem zmęczony po całym dniu pracy w banku.
P: Co wtedy robi Pana żona?
M: Przygotowuje kolację, zajmuje się dziećmi, zmywa naczynia, po raz kolejny “ogarnia” dom. Po tym, jak pomaga dzieciom w odrobieniu prac domowych, przygotowuje dzieci do snu, daje im ciepłe mleko i pilnuje, by umyły dokładnie zęby. W nocy wstaje kilka razy, by nakarmić najmłodsze dziecko czy w razie potrzeby przewinąć je. Robi to, bo nie musi wcześnie wstawać do pracy.
Tak wygląda codzienność wieku kobiet na całym świecie. Wstają bardzo wcześnie rano i nie odpoczywają do późnych godzin nocnych. To się nazywa “nie pracuje”?!
Za prowadzenie domu nie otrzymasz dyplomu, ale odgrywa ono kluczową rolę w życiu każdej rodziny!
Ciesz się i doceń swoją żonę, matkę, babcię, ciotkę, siostrę, córkę…ponieważ ich poświęcenie jest bezcenne.
Ktoś zapytał żonę:
– Jesteś kobietą pracującą czy gospodynią domową?
Ona odpowiedziała:
– Pracuję 24 godziny na dobę…
jestem matką,
jestem kobietą,
jestem córką,
jestem budzikiem,
jestem kucharzem,
jestem pokojówką,
jestem szefem,
jestem barmanem,
jestem opiekunką,
jestem pielęgniarką,
jestem osobą wykonującą prace manualne,
jestem osobą strzegącą bezpieczeństwa,
jestem doradcą,
jestem pocieszycielem.
Nie mam urlopu,
nie mam zwolnienia chorobowego,
nie mam dnia wolnego.
Pracuję w dzień i w nocy.
Jestem cały czas na służbie.
Nie otrzymuję zapłaty i …
mimo to często słyszę:
“Co ty robisz przez cały dzień?”
Dedykuję to wszystkim kobietom, które poświęcają własne życie dla dobra swoich rodzin.
Kobieta jest jak sól:
Jej obecność nie jest zapamiętana, ale jej brak sprawia, że wszystko pozostaje bez smaku.

CO SIĘ DZIAŁO PÓŹNIEJ?

Jestem blogerką, która lubi odmienne zdanie czytelników. Dlatego nie mam żadnych pretensji do pana, który wysłał mi prywatną wiadomość. Zgadzam się, że ten tekst krzywdzi (umniejsza) mężczyzn, którzy doceniają swoje żony i że takich jest w naszych czasach wielu (może nawet więcej niż tych drugich). Doceniam kobiety, które skomentowały ten tekst z oburzeniem. Bo nie uważają, że ich praca w domu jest czymś nadzwyczajnym.
Każdy ma prawo do własnego zdania i w zależności od okoliczności “siedzi” w domu z satysfakcją albo nie! Nie wnikam w wasze relacje partnerskie, podział ról i obowiązków. Jestem w pełni świadoma tego, że w większości domów nie jest tak, że przychodzi z pracy ‘pan i władca’, rzuca teczką i zasiada przed tv czekając na kolację. Wiem, że panowie aktywnie działają, zajmują się dziećmi, robią zakupy, sprzątają. Ale spodobał mi się ten tekst (NIE NAPISAŁAM GO SAMA- PODKREŚLAM RAZ JESZCZE) dlatego, że pokazuje, że kobiety niepracujące NIE SIEDZĄ W DOMU. Wykonują w nim setki czynności. Mają obowiązki, są odpowiedzialne za całokształt. Nawet gdy ich mężczyźni przejmują część zadań, to nadal na ich barkach spoczywa wiele.
Kobiety aktywne zawodowo mają ten sam zakres domowych zajęć, plus pracę. Tym bardziej warto je docenić.

KOLOROWY ŚWIAT KOBIET

Można się buntować, można do mnie pisać, że serca nie mam, miłości do życia rodzinnego, że nie doceniam możliwości brania urlopów macierzyńskich/wychowawczych. Można uznać mnie za feministkę albo sfrustrowaną babę, bo twierdzę, że pracę kobiet należy doceniać. Przyjęłam do wiadomości, że nie można gloryfikować pań za wykonywanie ich obowiązków. Nie przestanę jednak twierdzić, że tysiące kobiet JEST NIEDOCENIANYCH! A ich rola jest umniejszana, bo nie przynosi pieniędzy do domowego budżetu!
Wierzę, że większość z waszych partnerów nie ośmieliłaby się nawet burknąć, że Ty nic nie robisz. Mojemu też zapewne życie jest miłe. Ale przyznajcie się, czy nigdy nie usłyszałyście, że on nie może czegoś zrobić, bo ON PRACUJE. Albo wasze zmęczenie okazuje się być mniejszym zmęczeniem, bo to on pracuje. Jeśli nie, to wspaniale. Jednak ja się kilkakrotnie spotkałam z komentarzami od otoczenia, że mam fajnie, bo siedzę w domu (mimo że nie jestem osobą bezrobotną/niepracującą). Jasne, mam fajnie, bo mogę nie wyskakiwać z piżamy i mogę swoje obowiązki realizować bez wychodzenia z domu. Polecam każdemu spróbować popracować i skupić się na czymkolwiek, gdy w międzyczasie trzeba rozwiązać milion poważnych, życiowych problemów kilkulatka.  Mam fajnie, bo nie mam nad sobą szefa i mnie nikt nie goni (poza dwójką kilkulatków). Mam fajnie. Nie mówię, że nie. Mimo tego, nadal uważam, że moje działania w domu są ważne!

Kobiety, nie dajcie sobie wmówić, że nie potrzebujecie, żeby was ktoś docenił i zauważył waszą ciężką pracę. Nie mówcie mi, że miłość dziecka wystarczy, by z satysfakcją zajmować się domem.
Wiadomo, że opieka nad dzieckiem to przyjemny ‘obowiązek’, który sam w sobie daje sporo zadowolenia. Ale panowie w swojej pracy otrzymują premię, pochwałę od szefa, słowa uznania itp. W wielu domach są czynione “ochy” i “achy”, że taki dobry, bo pomaga, dziecko przewija albo wie jak obsłużyć odkurzacz. Generalnie panowie są doceniani za to co robią. My też mamy do tego prawo! Dlatego jeśli kiedyś usłyszysz od męża/teściowej/babci/cioci albo wścibskiej sąsiadki, że masz fajnie, bo nie pracujesz- to jej wydrukuj wypunktowane zadania, które realizujesz każdego dnia.

Nie mówię, że to katorżnicza praca i wymaga nadmiernego nagradzania. Wystarczy jednak, że nie będzie umniejszana.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 komentarzy do “Co robisz? SIEDZĘ w domu na URLOPIE macierzyńskim/wychowawczym.