Wszystkie pory uczuć. Lato 1


Od współczesnych matek wymaga się bardzo wiele. Z jednej strony podobno mamy łatwiej- bo mamy pieluchy jednorazowe, mnóstwo zabawek, leżaczki, bujaczki, słoiczki i całą masę gadżetów ułatwiających życie młodej mamie. Z drugiej jednak strony, wszędzie czai się presja. Począwszy od porodu- licytujemy się, która rodziła bardziej. Szybki i bezproblemowy poród się nie liczy. A cesarka to już w ogóle żaden poród. Karmić piersią trzeba długo- tylko wtedy można czuć się supermamą. Do tego trzeba pałać szczęściem, unosić się nad ziemią z radości niczym obłoczek, nie nosić bo się przyzwyczai, ale iść zgodnie z nurtem bliskości. Nie krzyczeć i się nie złościć ale wychować na grzeczną istotkę. Nie kupować zbyt wielu zabawek ale mieć wszystko co modne i co mają celebrytki. Czasami naprawdę ciężko się połapać…

Na kobietach ciąży duża presja. Są takie, które się nie przejmują i płyną z nurtem. Ale są też takie, które już z chwilą pojawienia się dwóch kresek na teście ciążowym, wiedzą jak to ich macierzyństwo będzie wyglądało. Chcą być najlepsze, idealne, gotowe na wszystko i robiące wszystko tak jak należy. Nie biorą pod uwagę, że coś może pójść nie tak. Że poród naturalny może się nie odbyć, a karmienie piersią nie udać. Jeśli do tego brakuje im wsparcia jakiejś bliskiej kobiety, która mogłaby je nieco “naprostować” to już tylko krok nas dzieli od katastrofy.

Kiedyś depresja była traktowana jako wymysł. Do dzisiaj w niektórych kręgach można usłyszeć, że jak się komuś nie chce czegoś robić, to sobie wymyśla depresję. Bywa, że ludzie traktują to jako kaprys. Być może dzieje się tak dlatego, że potocznie często mówimy, że nic nam się nie chce albo jest szaro za oknem więc zaraz będziemy mieć depresję. Traktujemy to tak lekko i żartobliwie, nie zdając sobie sprawy jak poważna jest to choroba.

Depresja poporodowa to jedna z odmian depresji. Zmaga się z nią co dziesiąta kobieta w Polsce. Często jest mylona z baby bluesem. Jednak baby blues trwa około 2 tygodni, jest spowodowany wahaniami hormonalnymi. Może wtedy występować obniżone samopoczucie, płaczliwość, niestabilność. Jednak to dość szybko mija. Depresja poporodowa jest znacznie poważniejsza. Jej objawy to między innymi: bezsenność, brak energii, utrata zainteresowań, strach o życie dziecka, obawy o jego zdrowie, myśli samobójcze, ataki agresji lub apatia, utrata kontaktu z dzieckiem. To bardzo poważny problem i tylko fachowa pomoc może zapobiec tragedii.

Świetnym przykładem i obrazem takiej depresji jest Joanna, bohaterka powieści Magdaleny Majcher “Wszystkie pory uczuć. Lato.” W ogóle ta książka to rewelacyjny obraz większości myśli i niepokojów jakie miewamy będąc w ciąży. Przynajmniej ja je miałam. Joanna jest kobietą po przejściach, z bagażem doświadczeń w postaci trudnego dzieciństwa, wielu lat samotności, nieudanych związków i szukania swojej drogi do szczęścia. Poznajemy ją w momencie gdy jej życie się ustabilizowało, znalazła porządnego faceta, z którym chce założyć rodzinę. Ciąża nie jest więc zaskoczeniem. Są dorośli, można nawet powiedzieć, że to “ostatni dzwonek na dziecko”, mają dobrą sytuację finansową i mieszkaniową. Jednym słowem- nie ma żadnych przeszkód ani powodów do niepokojów.

Problemy jednak zaczynają się w głowie Joasi już w chwili gdy dowiaduje się, że zostanie mamą. Tak bardzo chce być idealną matką, lepszą niż sama miała, że całkowicie zamknęła się na rozsądne argumenty swojego partnera, lekarza i całego otoczenia. Joasia skupiła się na czytaniu poradników, mądrych książek o dzieciach i w swojej głowie ułożyła idealny plan tego jak to wszystko powinno wyglądać. Być może nie byłoby tak źle, gdyby faktycznie coś poszło zgodnie z jej założeniami. Pierwsze rozczarowanie nastąpiło pod koniec ciąży, gdy poród musiał się odbyć przez cesarskie cięcie. Później karmienie piersią okazało się trudniejsze niż zakładała. A później to już nic nie było takie jak być powinno.

Ta książka jest bardzo dobrym, mądrym i wartościowym obrazem tego, że macierzyństwo to nie tylko kupki, zupki i słodkie gaworzenie. To cała masa bałaganu w głowie kobiety, to mnóstwo oczekiwań od samej siebie i oczekiwań innych wobec nas. To burza hormonów, często zburzone oczekiwania, permanentne zmęczenie, poczucie niezrozumienia, huśtawki nastrojów. Wiele z tych emocji towarzyszyło również mi. Czytając miałam wrażenie, że ktoś dostał się do mojej głowy i spisał to, co w niej wtedy było. Dlatego polecam wam tę książkę, bo fajnie poczytać, że nie jesteśmy same, że inne kobiety też miewają słabsze dni, trudniejsze emocje i nie pałają nieprzerwalną radością oraz nie kipią szczęściem.
Polecam wam “Wszystkie pory uczuć. Lato” również dlatego, że porusza ważny i nadal mało rozpowszechniony problem depresji poporodowej. Czasami nam się wydaje, że ktoś wymyśla, przesadza, że nie ma na co narzekać, nie rozumiemy, nie wspieramy. Dlatego poczytajcie. Poza tym, że to temat społecznie ważny, to jest to też książka, którą fajnie i szybko się czyta. Mi zajęła jeden wieczór.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Wszystkie pory uczuć. Lato