Zanim ucieszysz się z 500 zł- najpierw sprawdź czy możesz je otrzymać!


coins-948603_640

Projekt 500+ to najszerzej komentowany i najgłośniejszy temat ostatnich miesięcy. Nawet zmiany w Trybunale Konstytucyjnym nie wywołały wśród polskich rodzin takiej sensacji jak rozmowy na temat pieniędzy na nasze dzieci! Pomysłów, zmian, wersji ustawy było kilkanaście. Najpierw miało być na wszystkie dzieci. Pani Premier swoim spokojnym głosem zapewniała, że nie zostawią żadnej rodziny w potrzebie. Później rozpoczęły się dyskusje, że może jednak tylko na drugie i kolejne, a może tylko dla biednych, albo tylko dla bogatszych, bo biedni zmarnują.

Szczerze mówiąc, w ogóle nie wierzyłam, że ten projekt przejdzie. Dlatego od kilku miesięcy z zadziwieniem obserwowałam na różnych grupach dla matek, namiętnie zadawane pytania: “kiedy składać wnioski?”, “kto dostanie?”, “na co wydacie?”, “a my nie chcemy w postaci bonów do sklepów”. Pukałam się w głowę, gdy słyszałam że ludzie już ustalają na co wydają pieniądze, które są póki co wirtualną obietnicą. Ku mojemu zaskoczeniu, projekt przeszedł i istnieje duża szansa, że faktycznie za kilka tygodni pierwsze pieniądze zostaną wypłacone!

Jestem przeciwnikiem rozdawania publicznych pieniędzy, chociaż rozumiem idee tzw. socjalów. Chcieli się pochwalić, że nas stać. Wzorem Niemców czy Wielkiej Brytanii, pokazać że w Polsce też się dba o obywateli! Ok- rozumiem chęci. Gorzej, że nigdy nie ma niczego za darmo i te 500 zł trzeba najpierw skądś wziąć. Nie jesteśmy bogatym państwem, które może sobie pozwolić na rozdawanie! Szkoda, że większość obywateli tego nie dostrzega i cieszy się z prezentu, za który i tak przecież przyjdzie nam zapłacić!

Początkowo byłam mocno przeciwna. Nie chcę, żeby w ten sposób manipulowano naszą prokreacją. Być może mówię tak dlatego, że bez tych 500 zł moja rodzina też sobie daje radę. Uznaliśmy nawet z Mężem, że te pieniądze będziemy odkładać i wykorzystywać na większe wydatki dla dzieci (okulary, ortezy albo jakiś wspólny fajny wyjazd)! Ale z drugiej strony, od razu sobie pomyślałam o moich kilku koleżankach, którym w życiu się gorzej ułożyło i takie pieniądze byłyby dla nich dużym wsparciem! I wtedy właśnie czytam, że samotne matki nie mogą otrzymać świadczenia! Rzeczniczka klubu parlamentarnego mówi nawet, że takowa matka ma sobie ustabilizować sytuację rodzinną, to wtedy dostanie! Jasne, bo przecież z własnej woli została sama i dwoi się i troi, żeby zapewnić dziecku dobre życie! Czytam też, że takie matki mają alimenty. Achhhh tak! Mają- zakładając, że szanowny ojciec płaci. Bo zasądzone alimenty w 70% nie oznaczają ich faktycznego otrzymywania! Czyżby rząd o tym nie wiedział???? Poza tym, co to za argument- alimenty!? W pełnych rodzinach jest druga osoba, która pracuje i przynosi całą pensję a nie jej część!
No ale załóżmy, że owa matka posłucha pani Rzecznik i ułoży sobie życie! Pójdzie nawet dalej i urodzi drugie dziecko. Wydawałoby się, że sprawa już jest załatwiona. Guzik! Nadal nie otrzyma świadczenia, bo dzieci są z dwóch różnych związków, mają innych ojców, więc to pierwsze jakby się nie liczy! A na drugie się nie należy, bo jest jedno (skoro pierwszego nie ma wcale, bo ma innego tatę). Wtedy łapiesz się na kryterium dochodowe i dostajesz. Albo się nie łapiesz i nie dostajesz!
Świetnie, po prostu świetnie!
To tyle rewelacji z dzisiejszej prasy, która od razu podłapała temat i rozdmuchała sprawę. Z drugiej strony czytam na stronię Ministerstwa, Rodziny, Pracy i Polityk Społecznej taką informację:

“Jak zasiłek będzie wypłacany w przypadku rodziców, którzy się rozwodzą?
Świadczenie przysługiwać będzie temu z rodziców, który z dzieckiem zamieszkuje i na którego utrzymaniu dziecko się znajduje.

Jak liczyć dzieci z tzw. patchworkowych związków?
Jeżeli rodzina obok dzieci z poprzednich związków posiadać będzie jeszcze wspólne dziecko do składu rodziny wliczane będą wszystkie dzieci.

Czy samotni rodzice również dostaną wsparcie z Programu?
Świadczenie otrzyma każda rodzina bez względu na stan cywilny rodziców. Otrzymają je zatem zarówno rodziny, w których rodzice są w związku małżeńskim jak i rodziny niepełne oraz rodzice pozostający w nieformalnych związkach. Rodziny niepełne, obok świadczenia wychowawczego mogą też otrzymać świadczenia wypłacane z Funduszu Alimentacyjnego czy specjalny dodatek z ustawy o świadczeniach rodzinnych.”

Więc teraz już sama nie wiem, które doniesie są tymi ostatecznymi! Zobaczymy zapewne dopiero w kwietniu!

Z drugiej strony mamy rodziny naprawdę bogate! Politycy nawołują, żeby zrzekali się tych pieniędzy. A oni odpowiadają- niby dlaczego? Przecież płacimy najwyższe podatki?!

Tak więc mamy program 500 +, który miał wspierać polskie rodziny. Który miał o nie dbać i zapewnić im lepszy byt! Jak będzie finalnie?! Nie wie chyba nawet sam rząd!
Jeśli słowa pani Rzecznik i artykuł w Wyborczej, który to opisał (tutaj) są prawdziwe to ja się pytam, dlaczego moja koleżanka, która ma drugie dziecko z drugiego związku, ma być traktowana jako gorsza? Dlaczego samotna matka, która została samotna, bo jej facet uznał, że nie jest gotowy by być “uwiązany” z dzieckiem i żoną, ma być gorsza? Dlaczego te dzieci mają być gorsze? Bo ideologicznie to się nie wpisuje w idealną rodzinę?!
Rozumiem, że należy pilnować, żeby ta kasa nie poszła na alkohol! Żeby nie była marnowana przez patologiczne rodziny! Jednak trzeba mieć świadomość, że trafi ona również do takich rodzin, które mają pięcioro dzieci i ojciec na okrągło chodzi pijany! Tam matka i ojciec są rodziną pełną, dzieci od jednego tatusia- więc git malin!
A kobieta, która ma dwoje dzieci- jedno z małżeństwa, drugie z panieńskich czasów- jednak obecnie jest sama to co?! Samotna więc dzieci nie ma wcale?!
Różnie się ludziom życie układa. Po fali emigracji ekonomicznej mnóstwo małżeństw się rozpadło. Wiele kobiet zostaje pozostawionych na pastwę losu- i właśnie one i ich dzieci mają być przez tą ustawę dyskryminowane!? Mam nadzieję, że to tylko niezbyt właściwy dobór słów!

Dla mnie dawanie komuś kasy, nie jest żadnym rozwiązaniem, które mogłoby w realny sposób wpłynąć na prokreację w Polsce. Kto przy zdrowych zmysłach będzie się decydował na kolejne dziecko, tylko dlatego, że otrzyma owe 500 zł?! No właśnie…
To wcale nie daje rodzinom poczucia bezpieczeństwa ani stabilizacji. Owszem, pomoże na pewno ale nie rozwiązuje problemu kobiet- młodych matek na ryku pracy, braku miejsc w przedszkolach i żłobkach czy kłopotu z dostępem do lekarzy. Wiecie ile się czeka na wizytę na NFZ do gastrologa? Nawet rok! Alergologa, kardiologa, okulisty- pół roku. Zwykły pediatra staje się problemem, bo mało ich w gminie. Mnóstwo kobiet nie może wrócić do pracy, bo przez pierwsze trzy lata nie ma co zrobić z dzieckiem. A i później różnie bywa- przecież maluchy strasznie chorują przez pierwszy rok w przedszkolu. Rozdawanie 500 zł nie rozwiąże tych społecznych problemów. Być może w niektórych pomoże- zakładając, że otrzymają te pieniądze ci, którzy faktycznie tego potrzebują. A nie ci, którzy świetnie sobie radzą w życiu i bez tego świadczenia. Na pewno dla rodzin np. z czwórką dzieci to spory zastrzyk gotówki. 1500 zł albo nawet 2000 zł to tyle co wypłata. Można zaryzykować, że skłoni to część osób do niepodejmowania zatrudnienia. Czy to właściwy kierunek zmian? Nie mnie to osądzać!

*Jeśli coś pokręciłam, niedoczytałam (czytałam i analizowałam projekt- niestety co innego na stronie Ministerstwa, co innego mówią politycy w TV a jeszcze co innego i bardzo ogólnikowo mówi sam projekt ustawy!)- to piszcie! Będziemy wspólnie gdybać w komentarzach nad tym co jest możliwe, realne a co wyssane z palca!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *