Tak jak przypuszczałam- Nowy Rok nie przyniósł żadnych zmian.
Cud się nie wydarzył- pobudka była jak zwykle przed 7.
A od rana "mama kjedki", "mama jysiuj", "tata baja- taktur Tom, sinka Peppa, guuppiii i miszka mika"
Ale zanim to...był Sylwester.
Starość nas dopadła, postanowiliśmy spędzić go tylko we dwoje.
Faktycznie było nas więcej- był Jim (Beam), był Harvey i Mike (serial "Suits"- jesteśmy maniakami serialowymi, obecnie ten oglądamy- wszystkie serie, kiedy się da, ile się da!).
No i my...
Piżama party pełną gębą!
Ja: Ejj...ja to się ubrałam jakoś kusząco ale Ty to się nie postarałeś. Ubrałbyś się jakoś elegancko.
On: Ja się nie postarałem?! Zobacz jak elegancko się rozebrałem!
:)))
Noo, to już wiecie jakie wytworne mieliśmy stroje balowe!
Jednak macierzyństwo zmienia światopogląd (a tak się zarzekałam). Jeszcze 3 lata temu nie do wyobrażenia, żebyśmy my, w domu, sami. No way!
Na rodziców moich patrzyłam jak na przybyszy z kosmosu, gdy mówili, że wolą w domu...
A dzisiaj?!
Bawiliśmy się świetnie sami ze sobą!
I uznaliśmy, że to był bardzo udany Sylwester!
Do północy oglądaliśmy seriale, popijając wino (ja), whisky (on), zagryzając przygotowanymi przekąskami. A gdy nastąpił masowy atak fajerwerków, wzięliśmy kaszki w dłoń i poszliśmy zatkać buzie dzieciakom, żeby nie zaczęły rozbudzać się nawzajem płaczem!
Plan idealny- poskutkował! Armia przespała największe hałasy i obudziła się dopiero... (już) po 6! (nooo, z małymi pobudkami o 3,4,5)
Wszystko w normie.
Katary nadal panują.
Hałasy otępiają mój słuch.
Wymuszanie wszystkiego jest.
Wiszenie na rodzicach obecne.
Dąsy, fochy i jęczenie- bez zmian.
Witaj Nowy Roku. Jakiś Ty podobny do starego!
Home » »Unlabelled » Sylwester i Nowy Rok z bliźniakami
środa, 1 stycznia 2014
Subskrybuj: Komentarze do posta (Atom)

a i tak najwspanialszy z możliwych;) ehhh...cudownie jest doceniać nawet najmniejsze rzeczy;)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego w nowym roku pomimo wszystko ...dużo radości :) Tekst super :)
OdpowiedzUsuńMoja Julka mnie zaskoczyła, bo wczoraj po raz pierwszy od nie wiem kiedy spała spokojnie w nocy (pomimo naszego zawodzącego karaoke i tańców), o szóstej wypiła mleko i spała do 8.30! Mało tego po 11 już chciałą spać i spałyśmy do 13! No życie jak w Madrycie!
OdpowiedzUsuńW zasadzie powinnaś się cieszyć, że żadnych drastycznych zmian nie ma. Przynajmniej masz to co stare, dobre i sprawdzone ;)
Szczęśliwego Nowego Roku!
aaah u nas też (bez)piżamowy sylwester :D ale szybko nam się zasnęło i pobudka tylko na fajerwerki była...
OdpowiedzUsuńU nas tez dzień jak co dzień z jedna mała różnicą: Mała zasnęła tuż przed północą (skąd wiedziała, że to Sylwester???), a wstała jak zwykle :-(
OdpowiedzUsuńMy wyszliśmy z dziećmi. Bałam się tego, a okazało się, że to był jeden z najfajniejszych Sylwestrów, jakie mi się trafiły :)
OdpowiedzUsuńSylwek z Polą :)) jednak Nowy Rok przywitała z hukiem :D
OdpowiedzUsuń