
Matki są zastraszane! Od pierwszych dni ciąży czymś się je straszy! W kompleksy wpędza. Niekompetencję wmawia. To musisz, tamto musisz. Nie wiesz tego? Jak możesz tego nie wiedzieć!
Nie noś korali, nie patrz na żabę, nie obcinaj włosów...
Nie jedz tego, jedz tamto. Nie możesz. Nie powinnaś.
Ciągle wmawia się kobietom, że są głupie. Matkom, że się nie znają.
Niedługo kobiety w ciąży przestaną oddychać bo będą się bały, że robią to niewłaściwie. Wszędzie trąbią o naturalizmie, zaufaniu swojej intuicji a wystarczy wziąć pierwszą- lepszą gazetę i się można dowiedzieć jak bardzo jest się nieostrożnym, bezmyślnym i ułomnym.
Do tego dowiemy się, że nie damy rady wychować dziecka bez miliona gadżetów, jednocześnie jesteśmy nakłaniani do powrotu do natury- noszenia w chuście, rodzenia w domu itp.
Z jednej strony inwazyjność w każde działanie matki. Z drugiej wymuszanie na niej myślenia ekologicznego.
I co 5 minut zmieniające się teorię- żywienia, usypiania, noszenia, bujania, wychowania. W ciąży czytałam, że trzeba dawać żółtko, dzisiaj się dowiaduję że źle żywiłam dzieci, bo powinnam jednak całe jajko dawać. Jednak odkryto to dopiero teraz więc trudno- moje dzieci będą z tego powodu gorzej wychowane. No takie to absurdy słyszę wszem i wobec.
Ostatnio chyba już brakuje pola do badań nad macierzyństwem bo nad przeżyciami porodu rozprawiają. Nie, nie przeżyciami matki! Dziecka. Niezwykle ciekawa rzecz dowiedzieć się, że rodząc przez CC (nawet zaleconą) skazuje się swoje dziecko na problemy w życiu dorosłym.
Okazuje się, że dzieci tak urodzone są wycofane i czekają aż inni podejmą za nich decyzję bo... podczas porodu tak właśnie było!
Mogą mieć również trudności z rozpoczynaniem czegoś na czas, panikować przy najmniejszych przeszkodach, łatwo się dekoncentrować. Przez CC zabrało się dziecku prawo do decyzji więc będzie się ono bało ich podejmowania.
To jeszcze nie koniec. Zakładając, że poród idzie dobrze i jest naturalny- za wszelką cenę należy zachować spokój, rodzić w harmonii, najlepiej w domu. Matka musi być uduchowiona. Po prostu- inaczej rodzące się dziecko od razu wbudowuje sobie do głowy negatywne wzorce, które będą mu towarzyszyły przez całe życie.
Teraz więc kobiety będą bały się rodzić. Nie dlatego, że boli albo coś się może wydarzyć nieprzewidzianego. Gorzej. Dziecko może mieć traumę jak nie sprostamy zadaniu i poród okaże się być nie całkiem zgodny z naturą. Strach się bać!
Cóż... Arek faktycznie jest bardziej wycofany i niepewny swoich możliwości. Ale o Mikołaju ostatnią rzeczą jaką można powiedzieć to brak chęci decydowania o sobie i ociąganie się.
Nie podważam tych badań, zapewne skoro ktoś o nich pisze to są prawdziwe i faktycznie tak się może dziać ale... czy my przypadkiem nie przesadzamy? Należałoby chyba przebadać znaczną część populacji- najpierw dzieląc ją na tych urodzonych zupełnie naturalnie i tych ze "wspomaganiem", później obserwować ich przez kilka lat i dopiero uznać, że faktycznie- dzieci z CC są takie i takie!
Ciekawie do tej teorii ma się fakt rodzeństwa, które np. rodziło się tak samo- oboje naturalnie lub oboje przez CC. I jedno jest zaradne i przebojowe a drugie wycofane i zwlekające. Jak to wtedy wytłumaczyć?! Ciężko tak generalizować ale wyobrażam sobie, że niejedna kobieta w ciąży- po przeczytaniu takiego tekstu, będzie się zamartwiać o swój poród.
Zgadzam się natomiast z teoriami, że dzieci, które są odseparowane od matek (konieczność leżenia w inkubatorze, zły stan zdrowia matki itp.) mają większe problemy w przyszłości z emocjami. Wiele razy już o tym słyszałam, że poprzez przerwanie tej naturalnej więzi- dziecko ma zaburzone poczucie bezpieczeństwa i bliskości a w dalszym życiu miewa większe lęki separacyjne (moi Chłopcy to mają :/). Chociaż też, żeby śmiało głosić taką tezę musielibyśmy 'zbadać' większą ilość dzieci.
Tak więc drogie kobiety, matki, ciężarne- chcecie mieć spokojny umysł, to niczego nie czytajcie! Poza moim blogiem rzecz jasna :)

od tych wszystkich informacji to nie wiadomo co wybrać i napisałaś racje słuchać swojego głosu wewnętrznego to i tak intuicja matczyna podpoie co jest dobre dla dziecka
OdpowiedzUsuńJa w ciąży, z racji przymusu siedzenia w domu, wiele czytałam. Na początku. Bo jak sobie przypadkiem zdiagnozowałam w doktorze googlu jakąś ciężką chorobę interpretując gdzieś na jakimś forum wyniki badań krwi, co doprowadziło prawie do osiwienia w oczekiwaniu na wizytę, to zaprzestałam czytania.
OdpowiedzUsuńDla mnie to się już robi powoli śmieszne. Kurde ja się urodziłam naturalnie, szybko, bezboleśnie, moja Mama była ze mną non stop. I co? Ano ja bardzo nie lubię podejmować decyzji, zawsze czekam aż ktoś zrobi to za mnie i mimo, że miała Mamę na zawołanie nienawidziłam (i chyba nadal nienawidzę) być z dala od niej. ;p Trudno mój Syn pewnie będzie miał z tysiąc zaburzeń, bo go źle urodziłam, idę się powiesić skoro już nic nie zmienię ;pp
OdpowiedzUsuńCo do porodu...bałam się cc cholernie...miałam nadzieję, że urodzę naturalnie...jednak los lubi płatać figle i skończyło się cc...na szczęście...póki co oprócz problemów z chodzeniem, teraz z koślawieniem stópek- moze to być efektem niedotlenienia...córce nic się nie dzieje...jest otwarta, chętna do kontaktu zarówno z dziećmi jak i dorosłymi...czas pokaże co będzie dalej...czytając wypowiedzi kobiet, które rodziły naturalnie i potępiają te drugie można się trochę zdołować...ale ja to brzydko mówiąc olałam...nie czuję się gorszą matką bo nie robię tak jak inni...nie czuję się gorsza przez to, że rodziłam przez cc...jakieś nowinki czytam ale nie biorę ich sobie za bardzo do głowy...są ważniejsze problemy...a bloga Twojego czytałam, czytam i czytać będę :)
OdpowiedzUsuńSerio są takie badania ?
OdpowiedzUsuńIdę zareklamować dziecko, bo ni jak nie odnosi się do tych wyników ;)
Myślę, że złotym środkiem, jest postawić na swój własny rozsądek. Cedzić takie informacje, przez durszlak z dużymi otworami i cieszyć się chwilą, która trwa.
Ja miałam dzieci odrazu przy sobie, a każde w wieku 2-3 lat miało POTWORNY lęk separacyjny.
OdpowiedzUsuńDobrze im z mamą, to tęsknią ;) ot co...
Ja się urodziłam naturalnie (31lat temu, więc fuul naturalnie), a podjęcie decyzji u mnie trwa i trwa...
Tylko głupoty szybko robię :-D
Głupoty to chyba każdy szybko robi...no chyba, że tylko Gośki tak mają...chociaż decyzję o dziecku podjęłam bardzo szybko...mój ukochany po pół roku naszej znajomości spytał czy staramy się o dziecko...mówię, że tak...i akurat tego czynu nie uważam za głupotę nad resztą mogę postawić plus dla głupoty :D
UsuńWiece co? Czytam to i śmiać mi się chce. Czy naukowcy to już do reszty zdziadziali? A jeśli chodzi o czytanie różnych dziwnych rzeczy w ciąży.... Jedyne co czytałam to miesięcznik M jak mama. I to głównie relacje innych mam z porodów. I jakoś nikt Cesarki nie demonizował. ;) Czytanie gazety akurat pomogło mi rozpoznać że zaczyna się poród, który mimo starań i tak zakończył się CC.(Dzięki Bogu za w miarę szybką decyzję). Także nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Musimy po prostu patrzeć na badania z przymrużeniem oka.
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę, trzeba wszystkie nowinki i informacje cedzić przez sito. Ja się urodziłam przez cc i nie mam problemu z podejmowaniem decyzji, myślę, że całkiem zdolna ze mnie kobietka ;-)
OdpowiedzUsuńTo w obliczu tych badań będę miała pole do popisu w przyszłości - jedno dziecko rodzone siłami natury, a bliźniaki przez cc ale już w momencie rozpoczęcia akcji porodowej (bo planowana cc była na za 24h ;)). I póki co Starszak wie czego chce i umie podejmować decyzje, Młodziak pierwszy to mały diabeł i wszędzie go pełno a Młodziak Drugi to taki kłapouchy - powooolny i spokooojny ;)
OdpowiedzUsuńPodaj, proszę link artykułu, który tak Cię zbulwersował. Bo z tego, co piszesz wynika, że według badań każde dziecko po cc będzie miało problemy. Natomiast w jednym zdaniu zaznaczasz, że dzieci 'mogą mieć trudności (...)'. No więc 'mogą' czy na pewno 'będą miały'? Bo jest poważna różnica między wyrokiem na dziecko a predyspozycjami uwarunkowanymi sposobem porodu.
OdpowiedzUsuńDruga rzecz to pomieszanie zabobonów z badaniami naukowymi. I pomieszanie ironicznego spojrzenia na badania, o których piszesz ze stwierdzeniem, że ich nie podważasz. Po prostu jedno albo drugie. Bo nie wiem w końcu o czym czytam.
A jeśli chodzi o 'teorie' czyli zalecenia w różnych kwestiach to naturalnym jest aktualizowanie ich. I nie oznacza to, że matki rok temu robiły coś gorzej i muszą pluć sobie w brodę, że dawały dziecku pół żółtka a nie całe jajko. Akurat dzięki obecnej wiedzy i zaleceniom mamy możliwość np. właściwego odżywiania dzieci. Lata temu nakazywano pojenie dzieci glukozą, a obowiązkowym składnikiem już pierwszych stałych posiłków była sól. Osobiście bardzo się cieszę, że to wszystko się pozmieniało. Kwestie noszenia, bujania, chust, wychowania i cała reszta również poszły w dobrym kierunku.
A cc jest czymś właściwym tylko w koniecznych przypadkach. I dobrze, że są mądre doule, które potrafią to wyczerpująco wyjaśnić.
A o ironii i czytaniu "z przymrużeniem oka" słyszałaś?! Bo u mnie tak się teksty czyta! Artykuł był w Zwierciadle- wywiad z panią, która bada wpływ porodów na dalsze życie. I wcale mnie nie zbulwersował co rozśmieszył w wielu częściach. Ja odebrałam jej przekonania właśnie w taki sposób, że każde dziecko z CC ma takie zaburzenia i każdy z nas ma w sobie jakąś traumę z własnego porodu. Moim zdaniem to takie na wyrost. Ale według doświadczeń tej pani- najlepiej wychowują się dzieci urodzone w domu, z porodów w pełni samodzielnych (niczym nie przyśpieszanych) i spokojnych (w sensie, że atmosfera spokojna). Ja nie wiem, ja się nie znam. Moje dzieci są z CC.
Usuń