Jest dzień teściowej, sekretarki, pączka i innych takich. Jest też dzień blogera/blogów. Dzisiaj więc świętujemy! Częstujcie się!
W końcu blogosfera to my wszyscy. My- piszący, wy-czytający, komentujący, będący z nami.
Okazuje się, że popełniłam pewne faux pas pisząc o blogerach wartych czytania kilka dni temu. Ale podlinkuję i wyjdzie na to samo :)
Nieopatrznie zapomniałam dopisać królową ironii i mistrzyni zabawy słowem lucy.es- co niniejszym czynię.
No i mamy dzień blogera.
Dzień blogera w ogóle- lifestylowego, książkowego, modowego, każdego. Ja jakby jestem blogerką od bloga parentingowego, z którym się utożsamiam, mimo tego, że podobno są one uważane za "piąte koło u wozu" prawdziwej blogosfery!
Kwiatków z tej okazji się nie spodziewam, zaszczytów również. Ale mogę na przykład podzielić się kilkoma spostrzeżeniami odnośnie mojej wizji blogowania.
Jestem w tym 'świecie' od 2 lat, znam kilka blogerek osobiście, z wieloma utrzymuję prywatne kontakty on-line. Czytam inne blogi, obserwuję, uczę się od tych, które uważam za mądrzejsze. Żyję tym. Czasami nawet bardziej niż swoim życiem poza siecią.
Blogowanie to też czytelnicy- tylko hipokryci twierdzą, że piszą dla siebie i nie obchodzi ich zdanie innych. Każdy poważny bloger wie, że blog bez czytelnika jest jedynie pamiętnikiem pisanym do szuflady, z tym że internetowym. Nie ma duszy, nie ma emocji, nie ma sensu.
Każdy bloger pewnie ma swoje zasady. Oto te, które cenie u innych i które (mam nadzieję) sama posiadam:
1. Blogerem jest się zawsze- w dzień i w nocy, na przyjęciu, w kościele, w pracy, w domu, na przystanku autobusowym.
Bloger ma zawsze otwarte oczy na to, co się dzieje wokół niego. Nie po to, żeby podsłuchiwać albo podglądać innych- ale po to by ogarniać rzeczywistość. Inspiracje do pisania czerpię zewsząd a najlepsze teksty powstają w takich absurdalnych miejscach jak poczekalnia u lekarza czy toaleta. Bloger nie ma biura, nie zamyka go i nie wyłącza opcji 'praca'. Bloger może 3 dni nie pracować w ogóle a później w jeden dzień wymyślić 10 genialnych tekstów. Ot, taki przywilej wolnego 'zawodu'.
2. Jeśli coś robisz- rób to na serio.
Szacunek do tego, czemu poświęca się swój czas jest kluczowy. Czytelnicy tu zaglądający, również poświęcają swój czas- im szacunek należy się więc podwójny. Zmienianie swojego stanowiska odpowiednio do sytuacji, wiotkość poglądów i tupanie nóżką, bo ktoś ma inne zdanie, dyskwalifikuje w moich oczach kandydatka na stanowisko poważnego blogera.
3. Bloger jada zimne potrawy- najpierw musi zrobić im zdjęcie i wrzucić na insta lub fp. Takie zdanie przeczytałam w jednym z komentarzy wspomnianej wyżej lucy.es. Zaśmiałam się pod nosem ale... to prawda! To już trochę jak wyzwanie- kto zrobi lepsze zdjęcie, fajniej uwieczni rzeczywistość. Już nawet nie chodzi o sam przedmiot, który się znajdzie na zdjęciu ale o pomysł, odpowiednie ujęcie. Fakt, że z tysiąca otaczających nas spraw- potrafimy wybrać te, które kogoś zainteresują. A to już jest umiejętność!
4. Genialny bloger to taki, który o byle kupie potrafi napisać piękny poemat, który innych rozbawi i zainteresuje. Tego się nadal uczę. Chociaż o kupie pisać nie zamierzam. Chyba, że o kupie śmiechu, kupie forsy albo że coś sobie kupię bo zima idzie i nowe buty sobie wypatrzyłam. Jednak bardzo podobne do tych, które kupiłam sobie w zeszłym roku więc tych sobie chyba jednak nie kupię. :)
Tutaj ukłon w stronę Matki tylko jednej, która (może nie o kupie) ale z potencjalnie mało interesującego tematu potrafi zrobić piękną opowieść i ciekawą historię!
5. Znajomość ortografii mile widziana!
Jeśli co drógie zdanie, czytam że monsz strasznie wkóża a dzieci denerwóją bo bródzą i kżyczą.
To więcej na pewno sobie takiego bloga nie poczytam.
6. Mimo wszystko trzeba mieć coś do powiedzenia.
Sto pięćdziesiąty tekst o karmieniu i przewijaniu nikogo nie zainteresuje jeśli nie będzie JAKIŚ. A nawet jak będzie jakiś to będzie to nadal sto pięćdziesiąty tekst na ten temat. Innowacyjność, kreatywność, otwartość i jasność umysłu są niezbędne.
7. Dystans do siebie mile widziany.
Soryyy bloger podlega ocenie, zainteresowaniu innych, czasami również krytyce. Powiem więcej- jak samemu ma się do siebie krytyczne podejście, to jakoś ludzie nie mają już potrzeby tego powielać.
8. Poczucie humoru, dynamizm, bijąca energia- lubię takich blogerów. Takimi się otaczam. Smętnym i narzekającym mówię dziękuję.
9. Samouwielbienie było dobre w podstawówce. Bloger musi być pewny siebie i trzymać się swojego zdania ale... podejście typu : "ja, ja, ja... jestem najpiękniejsza, moje dziecko jest najpiękniejsze, jestem słodko-pierdząca, najważniejsza i najmądrzejsza" jest drażniące.
10. Autentyczność. Mądry ekshibicjonizm. Granice prywatności.
Każdy z nas wystawia swoje życie na pokaz, dzieli się nim z innymi. Fajnie, gdy pokazywana rzeczywistość jest prawdziwa a nie tylko wykreowana. Każdy z nas jest też ekshibicjonistą- nie da się ukryć. Ale każdy z nas pokazuje tyle, ile jego granice intymności są w stanie znieść. Fajnie jak ktoś jest otwarty i potrafi wprost pisać również o sprawach trudniejszych. Jednak to tak jak z reklamą- mogę słuchać o tabletkach na ból głowy ale jak w radio rozprawiają na temat infekcji intymnych, czy babeczka ma grzyba czy wirusa- to mi się śniadanie odbija czkawką. Chcę wiedzieć co u Ciebie ale nie potrzebuje wiedzieć z dokładnością do każdego szczegółu jak przechodzisz okres albo czy masz dziurę w zębie ;)
A na koniec moje trofea- kartki/pocztówki z pozdrowieniami od moich czytelniczek. Wysyłane prywatnie do mnie, z chęci, życzliwości, sympatii. Tacy fajni czytelnicy to dla mnie największy sukces!


Wszystkiego najlepszego Martuś :*
OdpowiedzUsuńPisz nam sto lat!!!!
Podpisuję się nogami i rękoma pod każdym słowem :)
OdpowiedzUsuńZdrowie!
Super tekst. Mam tylko jedna uwagę która ciśnie mi się na usta od dawna : Proszę o dłuższe teksty !! Czyta się Ciebie jednym tchem i naprawdę czasem mam taki niedosyt, że koniec. Za krótko, za krótko, za krótko. Pozdrawiam i dzięki za każdy tekst :)
OdpowiedzUsuńZdrówko :D
OdpowiedzUsuńPolewaj !
OdpowiedzUsuńSpontanicznie świętowałam wczoraj na blogair :))).
OdpowiedzUsuńTo i ja się poczęstuję ;) Bom pierwszy raz takie święto obchodzę ;) na pół godziny przed jego minięciem ;P Wybaczcie mi proszę to spóźnienie, ale wczorajsza noc huczna była, ledwo się poskładałam, ból głowy wytępiłam, a nadwyrężony kręgosłup po wygibasach do stanu używalności doprowadziłam :P
OdpowiedzUsuńZdrówko!! ;)
blogerka z 12 letnim stażem również przyłącza się do życzeń nawet nie wiecie jak blogi się teraz pozmieniały jakie były kiedyś a jakie są teraz...
OdpowiedzUsuń