Dzień Mamy pełen łez


Kilka lat temu Dzień Mamy był jednym z najgorszych dni w roku. Nie wiedziałam gdzie się podziać, co ze sobą zrobić, świętować czy umierać z żalu nad sobą i swoim losem. Po śmierci Synka (pisałam o tym TUTAJ , TUTAJ i TUTAJ) nienawidziłam tego dnia a jednocześnie bardzo chciałam je świętować. Jakby wmawiając sobie, że przecież byłam/jestem mamą- należy mi się, by to czuć! To był trudny czas pełen sprzecznych emocji. Mimo, że nie chciałam mieć już dzieci, obawiałam się tego co się może wydarzyć- dzisiaj po raz kolejny obchodzę to święto.

IMG_2872

Znowu świętuję ze łzami w oczach, tylko tym razem są to łzy szczęścia, dumy i przeogromnej radości. Oto moje dwa, największe Łobuziaki świata. Moi Wojownicy, którzy jeszcze niedawno leżeli w inkubatorach i walczyli o życie. Moi Bohaterowie, którzy każdego dnia pokonują swoje ograniczenia i pokazują nam, że wcześniactwo i problemy zdrowotne mogą ich pocałować w tyłek, bo oni i tak gnają do przodu. Oto oni- wychodzą na scenę i specjalnie dla mnie/ dla nas (Mężu też był) tańczą i śpiewają!
Denerwowałam się trochę, bo na Dniu Babci jeden zdezerterował na samym początku a drugi pod koniec. Nie wytrzymali presji i tego, że mają stać na środku zamiast przyjść się przytulić. Teraz jednak tacy dojrzali- pomachali i wystąpili.

W jednej sekundzie przestałam być twardzielką. Bo i po co udawać twardą, niepłaczącą babę, gdy takie fantastyczne rzeczy się dzieją?! Zakręciły mi się łezki w oczach z wrażenia.

Na co dzień doprowadzają mnie do granic cierpliwości. Czasami ciężko z nimi dożyć do wieczora, by nie dostać nerwicy. Bywa, że mam ochotę wystrzelić ich w kosmos z biletem w jedną stronę. Ale mimo to- są najlepsi na świecie. Bo są moi.
Jutro pewnie ledwo otworzą oczy i się zacznie- bijatyki, awantury i przegląd fochów własnych, na przemian z marudzeniem. Ale dzisiaj zrobili na mnie takie wrażenie, tak mi zaimponowali że postaram się ignorować ich próby wyprowadzenia mnie z równowagi.

Ponieważ występowały dla nas na scenie w ogrodzie przedszkolnym wszystkie grupy- to żeby wyściskać własne dzieci, musieliśmy trochę poczekać. Zdążyliśmy w związku z tym ochłonąć i opanować emocje, bo byłyby dopiero jaja, jakbym zamiast z uśmiechem na ustach, rzuciła się do nich z płaczem! Weź się później kobieto tłumacz, że to takie babskie zachowanie. Zresztą wręczyli mi szybko laurki, dali po buziaku i od razu zawołali “mamo, my chcemy kiełbasę!”. Zjedli swoją i naszą, dopchali ciastem i pognali się bawić. A my z resztą rodziców piknikowaliśmy się dalej.

IMG_2874

IMG_2875

Kilka lat temu Mężu złożył mi z okazji Dnia Matki fajne życzenia. Co roku sobie je przypominam, bo nadal są aktualne.
„Z okazji Dnia Mamy, życzę swojej Żonie (Najlepszej Mamie Naszych Idealnych Dzieci),
100 LAT ŻYCIA – ORAZ:
REALIZOWANIA SIEBIE -JEST BARDZO AMBITNA !!!
N-TEJ W LOTTO – POTRZEBUJE MAYBACH-A :)
SZOFERA – KTOŚ MUSI PRZECIEŻ JĄ WOZIĆ :)
SŁONECZNYCH DNI – KOCHA SŁOŃCE (TAK JAK MNIE:)
OGRODNIKA – KOCHA KWIATY (CHYBA BARDZIEJ NIŻ MNIE) !
NIEZLICZONEJ ILOŚCI – FANÓW JEJ BLOGA!!!
WIĘKSZEJ SZAFY – NA BUTY!!!
GORĄCEJ WODY – W JEJ WIELKIM, EGZOTYCZNYM, NIEBIESKIM,  PRYWATNYM BASENIE”

Wam również życzę wielu wzruszeń, pozytywnych emocji i spełnienia marzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *