Carringtonowie to przy dzisiejszych trendach komunijnych pikuś…


Nie podejmowałam nigdy tematu Komunii, bo ten temat ostatni raz dotyczył mnie gdy odbywała się moja własna. Później jeszcze byłam na Komunii mojego chrześniaka. Ale to było jakieś 15 lat temu więc rzeczywistość tego święta była inna, nikt nie wymagał piór w dupie ani brokatów na włosach. A ja sama miałam wtedy z 17 lat więc tym bardziej nie podlegałam tym standardom.

W tym roku mamy przyjemność uczestniczyć w tym wydarzeniu u Mężowskiego chrześnicy. I ja, zupełnie nieświadoma faktu, że obowiązują jakieś standardy ubioru, ustalono poziom elegancji i wyznaczono dopuszczalne kolory, zapytałam na Instagramie o to, którą sukienkę powinnam wybrać. A musicie wiedzieć, że wszystkie one klasyfikują się raczej na taką sportową elegancję i w zależności od dodatków są bardziej lub mniej na luzie.
Niestety elegancja nie jest mi pisana, nie czuję się w niej dobrze i nie zamierzam wciskać się w żadne marynarki ani garsonki, tylko dlatego że komuś się wydaje, że tak by było lepiej.

Ale tu nie chodzi o to co ja zamierzam a czego nie, bo jak zechcę to pójdę nawet w krótkich dżinsowych spodenkach i trampkach. Chodzi o to co ludzie porobili z tym świętem, które powinno być przede wszystkim dniem zorganizowanym dla dziecka, które idzie do Komunii świętej po raz pierwszy. Nie jestem szczególnie wierząca. Nie wnikam w zasadność dwuletnich przygotowań do tego wydarzenia, oczekiwania od dzieci, że nauczą się iluś tam modlitw i nie ogarniam wysokości składek na kwiaty albo alby. To są sprawy osób, których to święto dotyczy. Jednak jeśli już zdecydowaliście się, by wasze dziecko szło do Komunii świętej, to czy naprawdę tak istotne jest to jak drogi otrzyma prezent, jak luksusową limuzyną podjedzie czy w jaki sposób zlikwidować pryszcza na buzi u dziecka, żeby broń Boże w dniu Komunii nikt go u niej/niego nie zauważył.

Naprawdę cieszę się, że nasza rodzina jest normalna. Że wszyscy cieszą się, że Mała idzie do Komunii ale nikt z tego powodu nie sprzedaje nerki, ani nie wybywa do Paryża w celu zakupu sukienki, żeby wpasować się w obowiązujące trendy. Cieszę się, że jak zapytałam o listę prezentów to usłyszałam o standardowych rzeczach a nie helikopterze i nowym Ferrari. Szkoda tylko, że jak zapytałam społeczność o dobór sukienki to 90% komentarzy było takich, że trzeba być ubranym bardzo elegancko. A ja się pytam- czy ja idę na Komunię do małej dziewczynki czy na ślub księcia Harrego, że obowiązuje jakiś protokół ubioru?

Myślicie, że tej małej, niewinnej dziewczynce robi różnicę czy ja przyjdę w sukience mega eleganckiej, świecącej się z kilometra za 700 zł, czy w prostej, skromnej, bawełnianej za 50 zł? Jej to będzie obojętne! Ale wiecie co jej nie będzie obojętne? Czas, który z nią spędzimy! Skupiacie się na wynajmowaniu limuzyn, rezerwowaniu miejsc w najlepszych restauracjach, robieniu fryzur próbnych u fryzjera, ciąganiu małych dzieci po kosmetyczkach, a w dniu Komunii poświęcacie dziecku czas w stopniu znikomym! Żal mi tych dzieciaków, które nudzą się w eleganckich restauracjach. Dorośli siedzą wystrojeni, prosto od fryzjera, w najlepszych kieckach, a dzieci nie mają co ze sobą zrobić. Biegają po chodniku przed restauracją albo patrzą się w telefony, żeby zabić czas. Czy to aby na pewno jest święto dziecka?

Pamiętam doskonale swoją Komunię. Rodzice zaprosili gości na obiad, a później wszyscy zabrali koce, kosze z jedzeniem, paletki, piłki, grilla i pojechaliśmy całą rodziną nad jezioro. Z babciami, dziadkami, ciociami, kuzynami i całą resztą. Było fantastycznie. Dzieciaki miały frajdę. Dorośli nie musieli siedzieć pod krawatem. To jest Komunia, którą zapamiętałam. Bo była zorganizowana pode mnie i dla mnie!

To, co dzieje się dzisiaj przerasta was samych. Wszyscy narzekają, złoszczą się, że trzeba wydać tyle pieniędzy, że teraz Komunia jest jak “małe wesele”. Ale sami się na to zgadzacie i ulegacie temu. Dowodem na to są wasze komentarze, że wybrałam za mało eleganckie sukienki. Za mało eleganckie, bo co? Bo się nie świecą? Bo mogę je również nałożyć na co dzień? Wybrałam takie, bo się w nich dobrze czuje, bo je lubię, bo nie uważam, żebym na Komunię miała się stroić bardziej niż na wesele. Nie idę do fryzjera przed tą Komunią. Nie umówiłam się do kosmetyczki na makijaż. Za to pójdę z dzieciakami na plac zabaw a po oficjalnym obiedzie, nasza mało elegancka rodzina zamierza świętować zupełnie na luzie w ogrodzie. Tam, gdzie młoda “komunistka” będzie się czuła swobodnie, gdzie jej goście będą się swobodnie czuli.

Rozumiem, że chciałyście dobrze i chciałyście mi doradzić. Dziękuję za to i nie oceniam ani nie chcę nikogo obrazić. Wiem, że kierujecie się tym, co same widziałyście na przyjęciach komunijnych, na których panuje wszech obecna elegancja i pompa. Jednak do mnie to nie przemawia. Nie dam rady się wpasować w te tiule, kokardy i garsonki na wysoki połysk. Tak jak nie dałabym się nigdy wmanewrować w organizowanie moim dzieciom takiej Komunii, pełnej sztywniactwa, przepychu i licytowania “kto da więcej”. Jak słucham, że ktoś kupił dziecku działkę (taką pod budowę), a ktoś inny wziął kredyt, żeby kupić quada albo wypasionego laptopa, to myślę sobie- ludzie, puknijcie się w głowę! Weźcie lepiej dziecko do ZOO, poczytajcie mu książkę a zamiast wydawać kilkanaście tysięcy na przyjęcie komunijne, zabierzcie je na wycieczkę do Legolandu. Na pewno sprawicie mu tym większą frajdę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *