Tym samym kieruję się podejmując decyzję o wyprawianiu dzieciom urodzin.
Owszem, uważam że należy to jakoś fajnie uczcić ale generalnie średnio mnie obchodzi robienie przyjemności całej rodzinie, własnym kosztem!
W zeszłym roku, kiedy nadszedł czas roczku chłopców a ja ze zmęczenia ciągnęłam nosem po ziemi, byłam gotowa wcale go nie robić. A już na pewno nie jako wystawne, wielkie przyjęcie. Zdecydowałam się więc na tort, kawę i ciasto! Tak po prostu. Bez wielkiej fety.
Powodów mojej decyzji było kilka:
- nie chciałam stresować dzieci dużą ilością gości, którzy w dodatku siedzą i jedzą u nas pół dnia. Chłopcy byli wtedy jeszcze bardzo wrażliwi na nowych ludzi, nadmiar dźwięków i zmiany w otoczeniu. Każda taka zmiana kończyła się "ciężkimi dniami i nocami".
- sama nie miałam siły ani chęci na taką biesiadę,
- poza tym zwyczajnie nie miałam kiedy i jak przygotować obiadu, sałatek i innych cudów!
Restaurację odrzuciłam w przedbiegach, bo niby co ja miałabym zrobić tam z dziećmi?! Za duzi byli, żeby spokojnie leżeć, za mali żeby się bawić!
Jestem też przeciwnikiem alkoholu na takich spotkaniach. W końcu to ma być święto dzieci a dla nich chyba żadna przyjemność, żeby im ktoś prosto w nos alkoholem smrodził!
Nasza decyzja, co do sposobu uczczenia Chłopców roczku była więc jak najbardziej trafiona!
Goście byli, było radośnie, uroczyście ale niezbyt absorbująco i męcząco!
W tym roku Chłopcy już lubią gdy w domu są goście, a i ja mam więcej luzu więc mogłam sobie pozwolić na spędzenie dłuższego czasu w kuchni. Poza tortem były więc przekąski na słono- sałatki i tarty. Ale też bez przesady i nadmiernego przemęczania się. W końcu w wyprawianiu urodzin chodzi o wspólne spędzenie czasu a nie o to, żeby się urobić, nażreć i opić! Taką mam przynajmniej nadzieję!
Każdy robi jak uważa- ja uważam tak jak w przypadku świąt- nie chcę, nie czuję się na siłach- nie robię! Po prostu!
Tegoroczna imprezka była bardzo udana, dzieciaki zadowolone, my również. Goście też wyglądali na zadowolonych. Można skromnie i bez szaleństw? Można!
A na długie zabawy i biesiady przyjdzie jeszcze czas, jak dzieci podrosną. Jeszcze się niejeden gość zdąży u nas pobawić i najeść do woli.
Fotorelacja z imprezy nastąpi niebawem...

U nas garstka gości najbliższych, tort marzeń Demolkowych i mnóstwo balonów. Jakoś te restauracje i tak dalej to nie po mojemu. Ale ja wsiowa baba, nieobyta :P
OdpowiedzUsuńUcałuj chłopców :)
Dużo zdrówka dla Chłopców!
OdpowiedzUsuńW piątek Młody kończy 5 lat, ale że tata wraca późno z trasy urodziny przekładamy na sobotę. Będzie tort, kawa i balony....I oczywiście prezenty, Nigdy nie wyprawiałam urodzin, nikomu. Może dlatego, że w kuchni nie wyczarowałabym niczego jadalnego :) torta zamawiamy u cukiernika, kawa wychodzi mi niezła, więc wszyscy zadowolenie.
OdpowiedzUsuńnajlepsze życzenia dla przystojnych chłopców od Karoliny !!
OdpowiedzUsuńU nas tak samo! Na urodziny tylko tort, ciasto i kawa! Jakoś już od dawna odchodzi się u nas w rodzinie od robienia imprez z toną jedzenia której i tak później mnóstwo zostaje a traci się na taką imprezkę więcej kasy jak przez cały miesiąc! Zdecydowanie lepiej spędzić czas z najbliższymi, kameralnie bez ,,zastaw się a postaw się,, ;)
OdpowiedzUsuńU nas roczek pod koniec stycznia :)) ciasto, kawa, jakieś mielone, tort musowo i bez żadnych niespodzianek, typu clowny dla dzieci, drink bar dla ciotki, i restauracje nawet nie były brane pod uwagę! :)
OdpowiedzUsuńCałusy dla chłopaków :***
u nas w piątek będzie tak samo: rodzina najbliższa, torcik, kawa i skupienie się na dziecku, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMoje maluchy dziś mają roczek.Podczas ich drzemki zrobiłam mini torciki (średnica szklanki) przekładane bitą śmietaną i to był ich dzisiejszy obiad :) Pałaszowały samodzielnie dowolna techniką.Po wszystkim się posprzątało ;) Po południu przyszła babcia, pomogła w kąpielach.Spokojny dzień.W sobotę msza w kościele (na 17:00) po mszy w domu nie długie posiedzenie przy korycie, ciachu i sałatce.Koło 20:00 powinno być po "imprezie". Podobnie wyglądały chrzciny.Mam takie samo zdanie co do alkoholu na urodzinach dzieci.Fajna fotka. Dużo zdrówka dla chłopców, zawsze uśmiechniętych buziek i silnych ramion mamy i taty, bo miłości mają mnóstwo.J.R.
OdpowiedzUsuńJa tam sie pod tym podpisuje całym sercem- popieram robie podobnie
OdpowiedzUsuńI najważniejsze jest, żeby robić pod siebie i dla siebie, a nie dla kogoś, dla wszystkich. DObrze, ze myślisz najpierw o chlopakach i o sobie! Bo to Ty musiałabyś stać przy garach, i przed i po imprezie.
OdpowiedzUsuńJa tam sie pod tym podpisuje całym sercem- popieram robie podobnie
OdpowiedzUsuńPoprosimy o zdjęcia z tych 2-gich urodzin chłopców:)
OdpowiedzUsuńJa Ci powiem, że zwyczajnie masz rację. To święto dzieci, one są najważniejsze, a Ty nie jesteś służką dla uciechy gości zarobioną ponad siły. Podoba mi się podejście na miarę potrzeb, a nie pod publikę.
OdpowiedzUsuńDodam od siebie, że u nas na pierwsze urodziny Amelii opowiadałam jej o urodzinach przez cały dzień. Że robię jej tort, że dostanie kilka nowych gadżetów - tak, żeby rozumiała. Też bez fajerwerków, a torcik zrobiłam sama - skromny, z owoców, bez cukru, żeby solenizantka mogła zjeść (bardzo pilnuję zdrowej diety dzieci). Za miesiąc drugi roczek.... :) Choć A. jest starsza, myślę, że będzie podobnie, tylko głośniej z powodu dzieci :)
www.menu-mani.blogspot.com
teoretycznie się zgadzam, a praktycznie robię zawsze trochę ponad siły
OdpowiedzUsuńJa bym chciała urządzić fajne urodzinki dla Filipa, ale nie mam nawet koncepcji jak i co? Mało osób czy dużo, w domu czy u teściów pod miastem, w środku czy na dworze. Dobrze, że jeszcze mam trochę czasu. Czekam na foto relację, to się może zainspiruję;)
OdpowiedzUsuńMiałaś inny kolor włosów :)
OdpowiedzUsuń